wtorek, 17 stycznia 2012

Mam i ja!

No i piękną chustę każdy już ma ;)

Czy ja nie przynudzam z tym codziennym pisaniem? Nie wiem jak to się dzieje, ale po prostu tak jakoś wychodzi, że "ciągle coś". Ciągle coś mam do pokazania :)

Dziś "rano" obfotografowaliśmy Fogginko (tak, nazwa to "wielce sprytne" połączenie słów fog i Ginko). Przy czym "rano" należy rozumieć umownie. Raz, że wstawanie ostatnio nie jest naszą mocną stroną, a dwa, że ciemno było jak o zmierzchu. Stąd zdjęcia, technicznie, takie se. Ale do wiosny czekać nie zamierzam i chwalę się teraz.


Otóż i ona: chusta numer dwa. Chusta wykonana dla mnie. Z włóczki, z której zawsze chciałam zrobić chustę, ale nie wiedziałam jak :)
Moja lekka, fioletowa ginko-mgiełka

zrób zdjęcie jakie mam ładne ząbki :)

Tradycyjnie -motać można się różnie



Można też w ferworze walki z chustą zacząć przypominać małego nietoperka :)


Info techniczne:
Model: Ginkgo Shoulderette Shawl by Maggie Magali
Włóczka: Luna Madame Trocote, z tego co wiem już wycofana, niestety (moja ma kolor 434)
Druty: KP 4,0 mm i 6,0 mm


Jak widać - chusta ma ząbki. Wprawdzie powyciągałam je w zupełnie innych miejscach niż zakładała autorka, ale i tak jestem zadowolona. Ten efekt udało się osiągnąć dzięki Waszym poradom, zastosowałam polecaną przez kilka osób metodę "zamknąć oczko, łańcuszek zrobiony drutem, znów zamknąć". Plus dodatkowo przeskoczyłam na szóstki już w przedostatnim rzędzie borderu (tym z dziurkami) i nimi jechałam do końca.


Spora zawartość włókien sztucznych (tylko 30% to moher) spowodowała, że chusta nie zblokowała się "na sztywno", ząbki nie mają ostrości ząbków małych kociąt, ale taki efekt jest - jak dla mnie - wystarczający. Kolor na tym zdjęciu najbardziej jest zbliżony do rzeczywistego.




A wczoraj zaszalałam i kupiłam... włóczkę estońską :) Planuję z niej jakąś chustę, oczywiście. Najlepiej możliwie ażurową. Mąż optuje za Gail, rozważam też Leaves Dancing Modell 118/9 lub Dew Drops Shawl... 
Niestety, to nie koniec zakupowych szaleństw: moim łupem padło dziś też 5 sztuk odzieży quasi-ciążowej oraz spory zapas cudeniek kosmetycznych (to wszystko przez blogi kosmetyczne, np. ten albo ten).


Ale za to jakie mam teraz piękne retro kreski! Ha!

20 komentarzy:

  1. chusta ładna jak zawsze, kolor cudny.. A ja już w poprzednich postach z zazdrością patrzyłam, że o matko! i jeszcze śliczne kreski eyelinerem umie namalować! Ja się tego chyba nigdy nie nauczę, pomimo szczerych chęci :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha- następna w szale chustowym :) ale to dobrze-obie z Intensywną nastrajacie pozytywnie do roboty :) ładna ta miłorzębówka Ci wyszła, ja zrobiłam w życiu tylko gail-tak 80% angory RAM mi zeszło na drutach 5mm oraz taką prostą prawe-lewe. A może jednak Vlad'a udziergasz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Gościu Anonimowy - a właśnie, że nie, bo NIGDY nie umiałam namalować sobie kreski eyelinerem (mam na myśli taki tradycyjny z cienkim pędzelkiem) i tamte kreski były rysowane kredką :) minus jest wówczas taki, że trudno o wyraziste, szpiczaste zakończenie (kredka się szybko ściera) Tu trzeba się przyzwyczaić do kształtu pędzelka, ale jak dla mnie - jest łatwiej

    dodgers, dziękuję, staram się nastrajać jak najlepiej :)
    Vlad powstanie bankowo, ale teraz chce mi się takiej wielce dziurawej robótki :)
    a Koleżankę-Poznaniankę można gdzieś blogowo odwiedzić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koleżanka jest męczona o bloga przez kilka takich wiedźm, ale nie ma za bardzo czasu i trochę się cyka :) na obecną chwilę wystarczy mi oglądanie i czytanie na temat Waszych prac :) ale kto wie :)

      Usuń
  4. Piękny kolor, piękna chust i piękny wzór= równa się piękniusia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chusta wyszła super, w sam raz do zimowego otulenia szyi i ramion.
    Masz rację, blogi kosmetyczne wciągają! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ta chusta!...ja już trochę chust zrobiłam, ale nie taką - choć ten wzór przewija mi się miedzy palcami od jakiegoś czasu - więc chyba się skuszę, bo naprawdę wyszła super ...i zdjęcia są super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzasz :) Masz chęć to pisz do woli !W końcu to Twój blog :) A chusta rewelacyjna -pięknie wyglądasz z tym zaokrąglonym brzuszkiem :)

      Usuń
  7. I w sumie jak Ci się robiło z Luny? będziesz jeszcze dziergać z takich kudłatych włóczek? zdjęcia boskie zrobiliście, Perfekcjonistko :)
    A co do wypieków, eeeee, 1. Twoich ciasteczek na razie nie zrobiłam, 2. prosta nawet szarlotka to jednak też wypiek, 3. w ogóle nic na razie nie będę piekła (no dobra, dziś mięcho) słodkiego, bo mam jeszcze kawał makowca i sernika w zamrażalniku, trzeba to w końcu pożreć!

    OdpowiedzUsuń
  8. No i mamy następna, co ją zaraza chuściana dopadła :) Wyszło super. Kolor mi się bardzo podoba. Lekka pluchatość i włoskowatość produktu też. A z prezentowanych modeli (i wiem, że podpadnę Mężowi :), ale ja bym te Tańczące Liście machnęła. Śliczne są. Gail robiłam i tez polecam (żebym już tak całkiem nie podpadła).

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale cudna!!! I świetnie pasuje do brzusia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale cudna!!! wszystko mi się w niej podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  11. no i piękną masz fogginko! cudny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  12. dodgers, no to ja się dołączam do grona "wiedźm" ;)

    Anwa, dziękuję :)

    Brahdelt, przyznam szczerze, że jej nie zdejmuję :) oj wciągają straszliwie, a Tyś temu winna, że tam polazłam :)

    ana, zachęcam, ja wybrałam Ginko jako pierwszą, bo wydawała się najłatwiejsza. no i jej prostota urzeka

    malaala, będę pisała, a co! ;) Brzu dziękuje za komplement

    Agata, a całkiem nieźle, Ci powiem. nawet kupiłam już coś podobnego na kolejną :) zdjęcia NAPRAWDĘ nie są boskie, zresztą - mój canon dogorywa, rozglądam się za nowym aparatem, ale wszystkim brakuje klapki...
    kiedy mam wpaść na wyżerkę? ;P

    Intensywna, ciekawe kto mnie zaraził zarazą, co? ;) produkt lekko podgryza, ale to tylko wzmaga efekt cieplny :) a, Ci powiem, że może faktycznie one pierwsze pójdą, a mąż pewnie i tak nie zauważy różnicy ;)

    asi, dziękuję :)

    Dziergam Sobie, ostatnio spędziłam na Twoim blogu pół dnia analizując wszystkie chusty (dziękuję, że masz je tak ładnie otagowane :) ), zarażasz bardzo skutecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. co znaczy "każdy już ma "??? nie rozumiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hand made by pstro, zachęcam - wzór prosty a efektowny, warto zrobić :)
    Em, no każda dziergająca ;) spoko spoko, się pamięta o Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja nawet nie wymagam, ale miło ;) p.s. po prostu są tak piękne, że nawet jeśli nie potrzeba, chce się je mieć !

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna wyszła. Kolor obłędny, nie rozumiem, czemu cudowne włóczki są wycofywane (a Madame Tricote wiedzie w tej kwestii prym!).
    Swoją też się pochwalę, a co :)) http://szajajaba.blogspot.com/2012/01/moja-pierwsza-chusta-na-drutach.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze raz, bo wcześniej mi się wysypało i wpisało jako odpowiedź na inny komentarz...
    Ale mnie cieszy ta Twoja ciąża :) Bardzo lubię śledzić Twoje wpisy, a teraz nabrałaś tempa i co parę dni coś wrzucasz. Można wiedzieć, który to miesiąc? Wyglądasz super z brzuszkiem. Ja też hoduję juniory, teraz to 15tc i moje robótki drutowe nabrały tempa. Zwłaszcza, że od tygodnia na zwolnieniu jestem i muszę "polegiwać i się relaksować" :)

    OdpowiedzUsuń