sobota, listopad 07, 2009

Gorrrąca pomarańcza

Zachciało mi się czegoś pomarańczowego do brzuszka. O tej porze roku dynia wydawała się naturalnym wyborem - na blogach jej mnóstwo, dyniowo u Księżniczki w kaloszach a u Luli nawet cały festiwal!

Więc.. postanowiłam z dyni jednak zrezygnować ;) Zamiast tego ugotowałam sobie gar zupy-krem marchwiano-paprykowej.



Na maśle zeszkliłam cebulę i czerwoną paprykę, dodałam 5 dużych marchewek pokrojonych w kawałki, 4 średnie ziemniaki pokrojone w kostkę. Zalałam wodą, dodałam kostkę rosołową i gotowałam jakąś godzinkę, doprawiłam mielonym pieprzem. Zupę zmiksowałam, na suchej patelni podpiekłam grzanki. Do miseczki nalałam zupy, kleks śmietany, grzanki, zielona pietruszka i pokrojona w plastry pierś kury z wczorajszego obiadu. Mmmmm... wyszła świetnie! I cudownie od środka rozgrzała.



Smacznego!

piątek, listopad 06, 2009

Zostałam wyzwana!

I podjęłam rękawicę.

Na forum trwa w najlepsze zabawa "wyzwanie robótkowe". Zaproponowała ją Szajajaba i pomysł przyjął się świetnie. Oczywiście nie oparłam się i ja :)

O zadanie dla mnie zatroszczyła się Nela - przesyłka przywędrowała z Czeskiego Cieszyna. I od razu zapachniła mi cały dom!
Nela bowiem wymyśliła, że mam uszyć pachnącą podstawkę pod pomalowany własnoręcznie kubas. I przysłała cały zestaw aromatycznych przypraw: cynamon, goździki, skórkę cytrynową, anyż... Tak, ta jesień zdecydowanie pachnie anyżem.

Tak wyglądała zawartość paczuszki



Tyle mi zostało materiałów (w planach podstawki były dwie, ale koronka mi "wyszła")



A oto gotowa odpowiedź na wyzwanie







Już się nie mogę doczekać, kiedy Kasia (która zostanie kompletem obdarowana) postawi na podkładce kubas z gorrrącą herbatą, a nasz domek zaleją aromaty...

poniedziałek, listopad 02, 2009

Naga

Temat stary jak świat i wyzwanie na Craftowie też dawno już zakończone, a mnie teraz dopiero wzięło i musiałam.
W zasadzie coś tam mi w głowie siedziało już dawno, ale jakoś ciągle czasu nie było i siły by powyciągać przydasie z szafy. A teraz, skoro i tak niebawem będę musiała wywalić wszystko (czeka mnie przeprowadzka, trzecia w tym roku!) to się zawzięłam i nabałaganiłam, a co! ;)

Wojaczek "kręcił" mnie w liceum, póżniej jakoś o nim zapomniałam.. A Craftowianki taki fajny wiersz przypomniały. Aż się musiało zachcieć.

Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam
I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam
I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej
Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła

Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej
Już w ostatni por skóry tak dawno mej wniknąłeś
Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś
I choć nie wierzę by mógł być ktoś bardziej otwarty
Dla ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz


I powstało to











Materiały to w zasadzie same śmieciuchy: zbierane gdzieś bibułki, guziczki i cekiny, kawałki koronek, tasiemek, kwiatki. Stary zegarek z czasów dzieciństwa - znaleziony jakiś czas temu u Rodzicieli swoje musiał odczekać. Najbardziej dumna jestem z samoróbkowych literek "naga" - wyszły dokładnie tak jak je sobie wymyśliłam :)



Więcej zdjęć w SEGREGATORZE

wtorek, październik 27, 2009

Podaj cegłę, podaj cegłę...

Wszystko przez Anię i jej chleby!

Zachciało się pachnącego domowego chleba i mi. I choć wiem, że talentu do pieczenia to ja akurat nie mam najmniejszego, zabrałam się do dzieła. Najpierw miałam zamiar działać dokładnie wg Aniowych przepisów, ale okazało się, że kupienie w okolicy mąki razowej graniczy z cudem. Trafiła mi się za to gotowa razowa mieszanka chlebowa, pomyślałam "tym lepiej, nic nie skopię" i nabyłam.

Coś mi się zdawało przy wyrabianiu ciasta, że nie do końca tak ten chleb powinien wyglądać, że suchy jakiś strasznie, ale nauczona wcześniejszymi wypiekowymi modyfikacjami i ich efektami w postaci płynnego sernika postanowiłam nic nie zmieniać. I tylko odczytałam raz jeszcze przepis na opakowaniu upewniając się, że wody i drożdży wzięłam tyle co każą.
Ciasto w końcu jakoś się udało wyrobić, nawet podrosło, w pieczeniu całkiem przyjemny aromat zechciało wydawać. I tylko cały czas mi się zdawało, że jakoś za dużo ciasta w cieście i chleba w chlebie. I wtedy mnie olśniło! Sprawdziłam raz jeszcze... no tak, wszystko się zgadzało poza tym, że miałam wziąć pół a nie całe opakowanie mieszanki!

Wyprodukowałam więc gorącą i pachnącą chlebem cegłę. Ale jaką piękną!



Na ciepło udało się po skibce zjeść. Następnego dnia cegła była już nieprzyswajalna całkowicie :)

Póki co dalszych prób nie planuję ;)

czwartek, październik 08, 2009

Żurnaling*

Zachciało mi się jeszcze i tego! Ale to wszystko wina przepięknego notesu, który po prostu musiałam kupić ;)





Zeszyt ma cudny pakowy papier w paseczki, czyli mój najulubieńszy z ulubionych. Jest też niestety klejony a nie bindowany, odpada zatem żurnaling wypukły. Zresztą i tak bardziej mnie ciągnie w stronę takiego:



No, może takiego z "czymś jeszcze":





A może jednak ciut bardziej kolorowaśnego?



Zresztą - zobaczymy co wyjdzie w praniu ;)
Póki co mam w nim mini porcję marudzenia, rozrysowane plecy sweterka i kilka szkiców do "super tajnego osobistego projektu" ;)

* nie pamiętam u kogo na to słówko natknęłam się po raz pierwszy, ale zapożyczam :)
Zdjęcia podrzucił wujek Gógiel

środa, październik 07, 2009

W kłębki włóczek zamotana

Oczywiście nie wygrzebałam się jeszcze z włóczki na kapę choć elementów przybywa dość szybko (oczywiście tylko wtedy, kiedy się za nią zabiorę ;) ale to taki nigdy-się-nie-kończy-projekt, więc się nie pali...), a już zakopałam się w nowe motki :)
No bo jak tu się nie zakopać, kiedy odwiedzi się Ulki Zamotany sklep?

Kupiłam dużo za dużo, ale po prostu nie mogłam się oprzeć ;) Plany są więc następujące:



To Elian klasik na żakiecik od Kim Hargreaves, o taki:



Następny plan wiąże się z tą włóczką:



Sasankę bardzo lubię. Powstanie z niej coś na kształt takiej bluzeczki (też Kim)



Żeby nie było tak kolorystycznie nudno kupiłam też to:



Z Malwą mam bardzo dobre doświadczenia i planuję z niej taką bluzeczkę (wiem, zaskakujące, ale projekt także od Kim ;) )



A że odzwyczaiłam się od drutowania postanowiłam się rozgrzać na czymś małym. Kupiłam więc mnóstwo przepięknej włóczki i już zaczęłam sweterek dla Małej Damy.





Włóczka to Red Heart Baby Color. Zdjęcia Ulka nie zdążyła wrzucić, bo buchnęłam jej wszystkie motki :)
Fantastyczna w robocie, milutka, zupełnie nie jak akryl miła i ciepła.
Plecy i jeden rękaw już są. Świetnie się drutuje w IC ;)

Plany są więc szalone, ale może się uda? Pogoda sprzyja: kocyk, herbatka z mojego ulubionego dzbanuszka (stąd) i druty w dłoń - to jest to, co Tygrysy o tej porze roku lubią najbardziej!

Zdjęcia sweterków ze strony Kim

środa, wrzesień 30, 2009

Kolory zawekowane

Och, nie tylko winogrona konserwowałam tej niedzieli. Biegałam po ogrodzie jak szalona pstrykając zdjęcia wszystkim kwiatkom...





















Tęsknię jednak za własnym ogrodem... Ech..