niedziela, 31 sierpnia 2008

piątek, 29 sierpnia 2008

Dawno, dawno temu...

...zdarzało mi się malować. Zdarzało mi się nawet dość często, bo malarstwo w liceum miałam dwa razy w tygodniu po 3 godziny (chyba, to było taaak dawno, że już nie pamiętam :) )
Później jakoś to zarzuciłam, choć być może wrócę. Bo pewna Bardzo Ważna Osoba mocno nalega... ;)

Na pamiątkę dawnych czasów mam kilkadziesiąt licealnych prac - lepszych lub gorszych, przeważnie to drugie ;), ale bardzo dla mnie istotnych.

Ta poniżej to jedna z ulubionych - Arte Viva!

środa, 27 sierpnia 2008

Żeby nie było

Żeby uniknąć plotek i niecnych pomówień, że zajmowałyśmy się tylko namawianiem bardzo nieletnich do romansów, piciem kawki i robieniem zdjęć, przedstawiam fotki dowodowe: oto co porabiają Craftowe Dziewczęta gdy ich Chłopaki wybierają się na miacho...





Fotki nieco nieostre... ale cóż: raz, że noc, a dwa, że upajałyśmy się tym fimowaniem. BTW - gdyby nas ktoś nakrył, jak w twórczym szale, chcąc odcisnąć w fimo wzorki, wciskałyśmy je obie w szybę drzwi kuchennych... (próby nieudane niestety) i tworzyłyśmy "kiełbaski" z miliardów kolorów i świrle testowe najbrzydsze na świecie...

wtorek, 26 sierpnia 2008

Bo to jest Miłość....

Wełna i akryl, dzieło natury i dzieło człowieka... Co je łączy? Miłość!
Romans krakowsko-poznański z akcentem warszawskim (bo ktoś przecież przywiózł wróżkę na wakacje do Poznania ;) )









poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Zrobiło się kolorowo



Tak się już dzieje, jak Roodziki lądują w jakimś mieście :)

Jak się spotkałyśmy z Kasieńką to było jeszcze do tego świetliście...







piątek, 22 sierpnia 2008

Kapelusik-niespodzianka

No, może nie do końca niespodzianka, bo Dodzia wiedziała o tym, że kapelusik dla córeczki będzie - w końcu umówiłyśmy się na wymiankę, w ramach której ja dostałam od niej piękny naszyjnik.
Nie wiedziała natomiast jaki. Miał być w kremach, rudościach lub zieleniach.

Ponieważ bardzo lubię małe dziewczynki w jasnych kolorach stanęło na ecru. I powstał taki oto kapelutek. Nieco większy niż zamówiony - ale lato nieuchronnie zbliża się do końca i trzeba myśleć już o przyszłym lecie :)










Nici bawełniane z Lidla, szydełko 2,0mm i dwa wieczory świetnej zabawy.

środa, 20 sierpnia 2008

Krwawa Bestia

"Jeśli myślisz, że jesteś zbyt mały, by coś zmienić, spróbuj zasnąć z komarem latającym nad uchem."
Dalajlama XIV

Ta noc nie należała do najprzyjemniejszych w moim życiu ;)



foto ze strony www.biolog.pl

Post dedykuję Alinie - która prócz tego, że zna fajne myśli, pojęła także istotę słów kluczowych i wie jak góglać, żeby wygóglać :)
No i w ogóle fajna jest.

wtorek, 19 sierpnia 2008

Pasiak

Deszczowy weekend jakoś nie bardzo mnie nastrajał na kończenie letniego topu. Zwłaszcza, że robótka na dwójkach, przerabiana w okrążeniach w dodatku, strasznie się dłużyła.

Postanowiłam zatem zrobić coś, przy czym efekty będą widoczne szybciej. Z zakamarków wyciągnęłam 2 motki Tiftika, który czekał na zmiłowanie już z pół roku :)



I tak oto w koszyczku pojawił się kolejny WIP. I mniej wiecej 1/4 jest już gotowa! :)









PS. Przy okazji odkryłam, że działam tak samo jak Kath - jak tylko w mych rękach pojawi się bawełna pogoda pewnie znów się pogorszy. Będziecie chciały deszczu - dajcie znać ;)

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Listonosz zawsze dzwoni dwa razy

... a czasami nawet trzy!

Chyba byłam grzeczna, bo same miłe rzeczy ostatnio do mnie przychodzą.

Pierwsza dotarła zakładka od Rablinki - misterne, krzyżykowe cudo. Jak można wyszywać takie piękności??







Później cudne korale i bransoletka od Dodzi. Połączenie lnianego sznurka z koralikami jak "szlifowane" morzem szkiełka robi piorunujące wrażenie!











A dziś Królik-nagroda ze stajni Aglayi! Jest przepiękny, super dopracowany i żółciutki jak słoneczko! I od razu znalazł nowych kumpli!









Dzięki Dziewczyny!!

czwartek, 14 sierpnia 2008

Bo Aglaya na mnie nakrzyczała....

... że mam się zabrać za kończenie bliźniaka - to się zabrałam :)

Póki co jest tylko ogólny zamysł - sama jeszcze nie wiem jak bluzeczka będzie wyglądała u góry. A że zasuwam na dwójkach - to czasu do namysłu mam jeszcze sporo ;)

Na razie wygląda tak

środa, 13 sierpnia 2008

Rooda - i wszystko jasne!

Po tygodniu dotarła wreszcie do Roodej* pewna priorytetowa przesyłka ...
Roodziak przesłał mi swego czasu to foto na dowód, że "koraliki nosi". A mnie tak zafascynowało, że jest tu inna niż na co dzień (hehe, jak bym ją co dzień widywała ;) ), tak "korporacyjnie poważna", że po prostu musiałam Roodzię zescrapić



Użyłam głównie elementów z zestawu Urban Kiwi z Shabby Princess oraz pojedynczych elementów z bliżej nie zidentyfikowanych zestawów pobranych zapewne z DSP

* dla wyjaśnienia dodam, że Rooda nie mieszka na końcu świata: w Kuala Lumpur, Burkina Faso czy na Wyspie Wielkanocnej... Nie, Rooda mieszka w stolicy mojego kraju, dokładnie "315 kilometrów od drzwi do drzwi". I w ten oto sposób Poczta Polska zraziła do siebie chyba ostatnią osobę, która dotąd piersią własną skłonna była bronić jej honoru :)

wtorek, 12 sierpnia 2008

Zabawki - c.d.

Pamiętacie typologię zabawek? Wczoraj moja craft-zabawkowa kolekcja powiększyła się o zestaw 15 pieczątek i 11 tuszy do scrapowania. Ale musiałam - to była okazja, prawie za darmo... no, w sumie to niemal zaoszczędziłam kasę... ;)



Przy okazji pokazuję też absolutnie cudowne stemple metalowe, które "zza zachodniej granicy" przywiózł mi w czerwcu M. I nie wiem, co mi się bardziej spodobało - stemple same w sobie czy to, że wiedział co mi kupić...





poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Się pochwalę, a co!

Kupiłam sobie dziś książkę. I przyznaję się bez bicia, że głównie dlatego, że jest w niej m.in. tłumaczone przeze mnie opowiadanie.



Człowiek o wielu imionach. Antologia prozy bułgarskiej przełomu XX i XIX wieku
Idea, wybór, przedmowa i redakcja: Galia Simeonova-Konach, Warszawa 2007

I tylko szkoda, że nikt nas o jej wydaniu nie powiadomił (opowiadania tłumaczyłyśmy dawno temu w ramach zajęć na studiach), że nagle dowiedziałam się, że tłumaczyłam z kimś wspólnie... Ale nic to - jest :)

Kura curry :)

Jedno z naszych ulubionych dań - smakowite, że paluszki lizać, tanie (ach, moja poznańska natura) i - wbrew pozorom - bardzo łatwe i nieskomplikowane. Przepis był kiedyś w Kulinarnym Atlasie Świata GW - został przeze mnie troszkę skrócony i uproszczony - a danie nadal jest pyszka!


Fota mi się nie podoba - ujawnia jakieś grudki i w ogóle... ale wiecie co? Trudno jest fotografować na głodniaka :)

Dla dwóch osób, które jeść lubią, wypada przygotować:
- ze dwie łyżki masła (sklarowanego w dodatku :) ale wierzcie mi - Kasia też się nada);
- cebule dorodne 4 (albo więcej jak ktoś przepada za cebulą);
- czosnku 3 ząbki;
- imbir w korzeniu lub w proszku (ponieważ na ogół nie mam w domu żadnego z nich zwyczajnie udaję, że tej części przepisu nie ma ;) );
- curry w proszku. Niby, wg przepisu, dwie łyżeczki. Ja daję na oko. Zapewne tak koło pół paczki :);
- kura. Powinna być cała i wytrybowana. Tia... U mnie w potrawie lądują dwie kurze girki i jest git;
- kostka rosołowa rozmerdana w dużym kubku wrzątku;
- kartonik pulpy pomidorowej (albo mały słoik przecieru, albo puszka pomidorów - tylko trzeba je mocno rozdrobnić);
- ze trzy liście laurowe;
- 2-3 łyżki gęstej śmietanki (min. 18%).


Na dużej i dość głębokiej patelni na maśle szklimy cebule pokrojone w półplasterki, przeciśnięty przez praskę czosnek i imbir (jeśli go mamy). Zasypujemy curry i chwilę smażymy (to jest ten moment, w którym po raz pierwszy niemal umieramy z głodu przez zapach...). Po chwili dodajemy kurę i lekko rumienimy ją wszechstronnie. Całość zalewamy następnie bulionem z kostki, pulpą pomidorową, dodajemy laurowe liście. Jeśli patelnia nie była duża i głęboka przed tymi czynnościami koniecznie przekładamy całość do rondla. Naczynie przykrywamy, zmniejszamy gaz - najlepiej postawić garnek na płytce - i zostawiamy na gazie na godzinkę. Mniej więcej. Po upływie tej godzinki rozprowadzamy w sosie śmietanę, delikatnie zagotowujemy i gotowe!! Piszą, że najlepsze jest dnia następnego po odgrzaniu i faktycznie... Ale udało mi się to sprawdzić tylko raz :)

Smacznego!

Edit:
Na życzenie Roodziaka - pulpa :)

piątek, 8 sierpnia 2008

Bo diabeł tkwi w szczegółach

Szczegóły dziewczyńskich albumików zatem


--------------------------------------------

Ponadto informuję, że w konkursiwie, gdzie też szczegół miał znaczenie, wygrała... znów Justa_Mangusta :)

Prawidłowa odpowiedź brzmi: na tle obrazu. Justa była nawet nieco bardziej szczegółowa:

Otóż odpowiedź na pytanie "Na tle czego zostało zrobione to zdjęcie?" brzmi:
na tle obrazu namalowanego przez mojego najfajniejszego kolegę (on jeszcze o tym nie wie i tak w ogóle to się nie znamy) M., obraz ten natomiast przedstawia miasto POZNAŃ - a tytuł pliku/zdjęcia ja-i-miasto – wiec to na 100% musi być to!


Przenikliwa bestyja, no nie? ;)
Do Justy powędruje albumik na wakacyjne foty - szczęściara, jest jeszcze przed urlopem...

Poza Justą udział wzięła Rooda - wykazała się nie lada zacięciem wysyłając 7 (słownie : siedem) maili, z odpowiedziami prawie prawidłowymi ;) I już ona tam wie, że jej się też coś skapnie w ramach wyróżnienia :)

A cały obraz wygląda tak



I ma skromne 200x150 cm :)

To by było na tyle.

czwartek, 7 sierpnia 2008

Do poduszki i do tramwaju

Bo głównie tam czytam. Moją wakacyjną książką, chyba już ósmy raz, są Bracia Dalcz i S-ka Dołęgi-Mostowicza.



Lato bez niej nie do końca jest latem...

wtorek, 5 sierpnia 2008

Konkursiwo :)

Tym razem - zgadywanka. Na tle czego zostało zrobione to zdjęcie?



Nagrodą będzie scrap-album na zapiski na zadany przez zwycięzcę temat/w wybranym kolorze.

Odpowiedzi wyłącznie na maila o2! :)
Konkurs trwa do czwartku do 24:00, o!

poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Na małe-wielkie myśli

Fajnie się robi rzeczy dla małych dziewczynek. Może być kolorowo, wesoło, słodko i nawet trochę różowo :)
Dla Julii i Alicji powstały takie oto małe (12x12 cm) notesiki-albumiki - z kolorowymi karteczkami na rysunki i inne różności, które chce się mieć.







Notesiki tu jeszcze nie zbindowane. Kolor papieru z tych, którym nijak nie da się zdobić dobrego zdjęcia :) Ale straszną mam ochotę zrobić taki jeszcze jeden, może wtedy się uda.