poniedziałek, 19 marca 2012

Iza VS "wypoczynek" - Pierwsze starcie

Są takie rzeczy, za które zabieram się dłuuugo... Projekty, które muszą dojrzeć koncepcyjnie, do których trzeba zgromadzić materiały...
Są też takie, przed którymi najzwyczajniej mam pietra. Chodzę wokół nich jak pies wokół jeża, a im bardziej wiem JAK TO MA WYGLĄDAĆ tym bardziej się boję...

Takim projektem był "projekt wypoczynek".

Ale od początku. W wynajmowanym przez nas mieszkaniu większość mebli to meble tutejsze - to zresztą był jeden z argumentów "za" tym lokum. Pasowało nam to, bo meble trafiają (jak i całe mieszkanie) w nasz gust. Z małym wyjątkiem w postaci kanapy i fotela.

Wyglądało to tak


Nie było dramatu, bywają gorsze obicia, ale nie były to też meble jak z marzeń... No dobra, pod pewnymi względami fotel jest idealny - bo wprost stworzony do dziergania :)
Tym bardziej należało go odmienić. Dlatego tuż po zasiedleniu lokalu w ukochanym szwedzkim sklepie nabyliśmy odpowiedni materiał. Taaaa... jakieś 20 miesięcy temu ;)


A później zaczęło się to całe chodzenie wkoło.
Rok po tymże zakupie zabrałam się do roboty - zrobiłam wykrój z papieru, skroiłam materiał, "założyłam kilka szwów" i... zrobiłam sobie przerwę. 

Byli jednak tacy, którzy - jakbym sama nie czuła ciężaru niedokończonego dzieła - nie pozwalali mi o nim zapomnieć, co i rusz dopytując jak idzie :) (Mamo, Ann i mężu - dziękuję za Waszą pozytywną upierdliwość).
W grudniu Mama podarowała mi też materiał na kanapę (bo projekt jest taki, że ona będzie nieco inna niż fotel, choć w klimacie - raz, że byłoby zbyt wzorzyście, dwa, że po skrojeniu fotela okazało się, że zakupione w IKEI 6 metrów to dużo za mało). To on był ostatnio w prasowaniu.

A wczoraj, nagle, niespodzianie - zupełnie jak wiosna - naszła mnie wena! I jednego dnia - fotel został odziany! Nie macie pojęcia jaka jestem zadowolona.


Wiem, nie jest idealny, chciałabym, by bardziej przylegał, mniej się marszczył... Cóż - nie można mieć wszystkiego. Jestem zadowolona, że fotel wreszcie nie jest taki paskudny. 
Tu prezentuje się w trochę innym ujęciu


... i z poduszkami - bez nich ciut za bardzo się zapadam ;P


Oraz wersja do "pracy", nawet krzesełko pod nóżki czeka już w gotowości :) (tak tak, to stąd właśnie teraz do Was nadaję)


Pokrowiec zapinany jest z tyłu - niczym gorset - na zamek błyskawiczny. Żeby łatwo się dopasowywał i żeby można go było zdjąć bez prucia. Samo zdejmowanie jednak takie bardzo proste nie jest, w celu naciągowym bowiem od spodu pokrowiec (a właściwie takie specjalne tasiemki) w kilku miejscach jest przybity gwoździkami do drewnianej konstrukcji :)


I choć namęczyłam się przy nim straszliwie, a kanapa przeraża mnie jeszcze bardziej - mam wreszcie porządną motywację, bo:
1. "nowy" fotel zdecydowanie wygląda lepiej, dekoruje i rozjaśnia swój/mój kąt
2. fotel i kanapa zupełnie teraz do siebie nie pasują, a tego to ja nie lubię, oj nie.

Trzymajcie więc kciuki za starcie nr 2 - z Kanapowym Potworem :)

Teraz - wzorem Intensywnej - powinnam zrobić gwiazdki zwiastujące zmianę tematu. Ale to w sumie trochę będzie na temat. Jakoś tak mi się dziś wyszperał i inny zapomniany i nie-do-końca-dokończony projekt - naszyjnik. Włożyłam go więc testowo - coś mi w nim nadal nie leży, ale źle nie jest. Ponoszę i pomyślę, pewnie dodam kilka sznurów z innych szarości.



Naszyjnik może też, jak ktoś lubi (ja nie toleruję) robić za bransoletkę.


A jak już dziś się tak nieprzyzwoicie chwalę, to pochwalę się jeszcze tłem z przedostatniego zdjęcia :) To plakat reklamujący pismo, na którego okładkę się kiedyś załapałam :)
Swoją drogą - oprawienie i powieszenie plakatu to też był projekt długoterminowy ;)


Wracając do tematu zasadniczego - na jutro plan jest jasny: ja, maszyna i metry całe materii ;)

40 komentarzy:

  1. Paszczę otworzyłam szeroko i z podziwu wyjść nie mogę! Nowy fotel! W ogóle nie przypomina tego sprzed metamorfozy:)
    Ach, fotel mi się marzy..:)

    Moja maszyna czeka na lepsze czasy, relacje między nami są poprawne, ale na razie jestem na etapie "wstępnego macania" i się boję;/

    Świetne zdjęcia na okładce! Też mam coś w tym stylu, też z okładki jednego takiego pisma, też oprawione.. stoi za szafą.. może się zmobilizuję i powieszę..

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szyj szyj, szycie jest super :)
      a jaką masz?

      oooo... na czym Cię mogłam widzieć? i dlaczego za szafą?!

      Usuń
    2. Moja maszyna to jakiś anonimek, niestety nic niezwykłego, ale jak na moje możliwości, to i tak sporo;p

      A co do okładki, to raczej mnie nie widziałaś, bo to nie w Poznaniu było:) A że za szafą.. jakoś tak wyszło:) Godnego miejsca zabrakło na ścianie;D

      Usuń
    3. no tak, na takie plakaty miejsce musi być specjalne...
      u nas plakat zakrywa plamę z zalania ;)

      Usuń
  2. Czuję się zainspirowana! Dzięki! Prawdopodobnie w tym tygodniu wraca do nas kanapa z wygnania i bardzo możliwe, że będzie w opłakanym stanie, a taka wiosenna sukienka to świetny pomysł!
    Fotel przyda Ci się też do karmienia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza Inspiratorka, hehe :)
      Z tym karmieniem to tak sobie właśnie myślałam :)

      Usuń
  3. widzisz Izuś, bo Ty masz tak jak ja- jutro jest najbardziej zapracowanym dniem :) ja "jutro" planuję wypad po materiał na moją pierwszą spódnicę, zobaczymy, co z tego wyjdzie :)
    Fotel jest bajeczny (czemu ja mam tak daleko do IKEI??), jestem ciekawa kanapy po przeróbce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak. a im mniej czasu do "dedlajnu", tym lepiej mi wszystko idzie ;)
      ja mam niby blisko do IKEI a i tak mi jej mało.

      Usuń
  4. Świetny ten fotel! Brawo!
    I widzę, że i Ciebie studenckie pismo dopadło ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dopadło daaawno temu. i uratowało wówczas mój studencki budżet ;)
      fotelowo dziękuję za pochwały i brawa :)

      Usuń
  5. Fotel jest piękny. Ikea w swoich pokrowcach wykorzystuje rzepy. Może pomyśl o nich przy szyciu pokrowca na kanapę. Ja bym się nie podjęła takiej pracy . Tym bardziej jestem pełna podziwu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. idea była taka, żeby już nic nie kupować, bo jeszcze by się to mogło w czasie przeciągnąć
      a poza tym napięcie i naprężenie jest dość konkretne, nie wiem czy rzepy by to zniosły :)

      strasznie się cieszę, że się fotel podoba

      Usuń
  6. Brawoooo! Niedługo go zobaczę :D
    Na swoje fotele też zdejmowane pokrowce uszyłam i na samą myśl o zdejmowaniu mnie trzęsie, brrr, bo to wcale łatwe nie będzie, do tego jeszcze drewniane nogo-podłokietniki trzeba rozkręcać...

    @dodgers - niedługo z Piątkowa będziesz miała tramwaj pod samą "ikeję" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam nadzieję, że i kanapę w nowej wersji już obczaisz, ale może się nie udać :(
      na szczęście nie zamierzam zdejmować zbyt często - zakaz plamienia i brudzenia wprowadziłam ;)

      Usuń
  7. Wcale nie dziwi mnie Twoje zadowolenie - masz uzasadnione prawo być z Siebie dumna!....i to tysiąckroć razy. Kawał profesjonalnej "roboty" - w Twoim przypadku nie mogło być inaczej, a poza tym czuję się przyćmiona bogactwem Twoich manualnych możliwości! Po prostu S U P E R!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie przesadzaj - kto jak kto, ale Ty masz się czym chwalić w dziedzinie talentów :)
      fotel podoba mi się coraz bardziej z każdą chwilą, ale do profesjonalizmu to mu daleko ;P

      Usuń
  8. I ja mam takiego jeża, wokół którego kręcę się już drugi rok. Kupiłam nawet książkę, jak uszyć pokrowce. Ale teraz, po takim performansie w Twoim wykonaniu chowam się pod ziemię ze wstydu.
    Powiem tylko, że masz zarąbisty fotel i gratuluję wykonania. "szapoba" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest o tym książka? tytuł poproszę :)
      i się nie chowaj tylko działaj!

      Usuń
    2. Oczywista :) Tu jest ta książka
      http://www.bookmaster.pl/proste,pokrowce/tracy,munn/ksiazka/68150.xhtml

      A ja mogę się podzielić, jakby co :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Bardzo ładnie fotelowi w tym nowym wdzianku. Podziwiam, tym bardziej, że ja do maszyny w ogóle jak do jeża. Maszyny są w domu nawet dwie, do tego doświadczona rodzicielka może to i owo pokazać... a ja dalej mam na koncie gigantyczne spodnie z niedźwiedzia i letnią sukienkę (pierwotnie piżamę), które się przestraszyłam w połowie i pozwoliłam dokończyć w/w. Eh...
    -----------------------------------
    Zapraszam:
    Para w kuchni.
    Na turystyczny szlak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spodnie z niedźwiedzia?? ja chcę o tym posłuchać!!
      :)

      z maszyną mamy lepsze i gorsze momenty - czasem się nie rozstajemy (tak miałam w okolicach 2005 roku), a czasem i z rok nie siadam
      a czasem po prostu muszę, choć mi się nie chce :)

      ale ważne sukienki w moim życiu szyłam sama: i na studniówkę i na ślub :)

      Usuń
  10. Wróciłam, zobaczyłam i stwierdziłam, że do naszyjnika dodałabym jakieś koraliki, tak "gdzieniegdzie" (jak to się pisze??) żeby go trochę rozświetlić. Dziękuję za uwagę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. perełkowe takie by pasiły? i mam jeszcze takie mikrusy, ale połyskliwe ciemne
      ogólnie koncepcja do mnie przemawia, dzięki!

      Usuń
    2. Właśnie myślałam o perełkowych albo o takiej drobnicy w kolorze włóczki, coby koraliki się nie rzucały w oczy, ale mieniły się:)

      Zeza rozbieżnego dostane jak tak będę umieszczać komentarze na raty;D

      Usuń
    3. e, spoko, przeżyjesz - z zezem da się żyć ;P

      Usuń
  11. Pokrowiec super :) Powodzenia z potworem kanapowym :)
    Do naszyjnika dodałabym jeden, góra dwa sznury innej długości, może być w innej szarości, ale niekoniecznie. I nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety raczej musi być w innej, bo tej już nie mam :)
      Potwór Kanapowy stoi i szczerzy na mnie zębiska!

      Usuń
  12. ciąża to bardzo kreatywny czas dla Ciebie ;) fajne wdzianko fotelowe stworzyłaś !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie do końca tak - ciąża to po prostu czas, kiedy wreszcie mam czas :)
      tylko ostatnio, niestety, też lenia zaczynam mieć

      Usuń
  13. Wiadomo, że każdy projekt musi swoje odleżeć, żeby nabrać mocy urzędowej! *^v^* Fotel odmieniony, nie dziwię się, że chciałaś przykryć tamto obicie... Na pewno teraz wygodniej się w nim siedzi. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, że wygodniej!
      i o wiele "ładniej" :)

      Usuń
  14. fantastyczna robota, szczerze podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepraszam za opóźnienie w komentowaniu, ale "mnię" życie przyhamowało. Ale!!! Jestem pod wrażeniem, wielkim, ogromny, i w ogóle - wyszło Ci doskonale! Ja bym do tak wielkopowierzchniowego projektu podeszła nie tylko jak do jeża, ale jak do miny przeciwpancernej i odmawiałbym szycia jak długo się da.
    I strasznie, okropnie, potwornie podoba mi się materiał.
    I wywal te gwoździki, a raczej pójdź za radą, którą ktoś już zasugerował i przybij nimi kawałki taśmy z rzepem i do samego pokrowca doszyj drugą część - miałam takie pokrowce w poprzednim mieszkaniu i te rzepy trzymały doskonale i całość się sprawdzała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak właśnie myślałam, że taka długa netowa nieobecność to pewnie jakiś nawał roboty albo cuś :)

      oj, już z tym wrażeniem przestań - naprawdę nie jest doskonały, to tylko kwestia odpowiedniego zrobienia zdjęć ;)

      materiału mi pewnie zostanie (nawet po uszyciu poduszek), możemy się jakoś dogadać ;) w sklepach już jej chyba nie ma

      gwoździków jest dosłownie 6. na razie nie będę ich ruszała, ale jak po raz pierwszy zdejmę do prania, to pewnie przemyślę rzepową akcję

      Usuń
  16. kanapa, nareszcie ! jestem dumna
    plakat wisi ! jestem dumna
    ty ! jestem dumna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no na razie to fotel tylko, ale się postaram :D
      plakat wisi od sylwka :D
      ostatniego nie skomentuję przez skromność wrodzoną ;P

      Usuń