poniedziałek, 9 lipca 2012

Sorbet

Nic lepszego na upały, prawda? Dziś szefowa kuchni "U Izy" poleca sorbet dzianinowy.

Ale zacznijmy od historii. Kiedy byłam mała, a w każdym razie mniejsza niż teraz, miałam jakieś 12-13 lat i zaczynałam mieć własne zdanie na temat mody, nie znosiłam koloru fioletowego. Nie znosiłam go prawie tak bardzo jak Agata ;)
Jednej rzeczy nie cierpiałam bardziej - połączenia fioletu z wszelkiego rodzaju turkusami, seledynami, pistacjami i różem. Słowem - miałam przerypane. To był przełom tak '80 i '90, kto pamięta, co się wówczas nosiło? Legginsy, wielkie bluzy i... znienawidzone przeze mnie kolory, oczywiście :)

Tylko krowa nie zmienia poglądów - ja aż taką krową nie jestem ;) Najpierw przeszła mi niechęć do turkusów, później oswoiłam wszystkie inne z tych "zakazanych" niegdyś kolorów. A na koniec pokochałam ich zestawienie. Ba! Okazało się, że ten zestaw bardzo ładnie mi leży i ożywia moją, dość niemrawą na ogół, karnację. Ile to się człowiek musi naszukać zanim znajdzie coś tak oczywistego... :P (na marginesie - zupełnie podobnie miałam z włosami, które farbowałam przez lat 15 by w końcu odkryć, że natura jednak wiedziała co robi...)

W każdym razie, dzięki temu, że pogląd i ogląd zmieniłam mógł powstać Sorbetowy top. Sorbet z borówek, jagód, limonek i kiwi. I jakichś bliżej mi nie znanych turkusowych owoców ;)


Model: Sorbet - konstrukcja topu jest prosta jak konstrukcja cepa, ale bardzo mi się podoba. I dlatego zamierzam go spisać, a co!
Włóczka: Alize Diva Batik Design (1767) - jeden motek i Alize Diva (42) - niecały motek
Druty: KP 3,5mm oraz szydełko 3,5mm do wykończeń

Ponieważ to zestawienie kolorystyczne zawsze kojarzyło mi się z fitnessem (jak cała moda przełomu lat '80 i '90 zresztą) taka też powstała trochę śmieszna sesja :)


Top jest, jak widać, oversizowy. Trochę wynika to z faktu nabrania odpowiednio większej niż Iza liczby oczek, trochę z zabiegu prasowania Divy (o którym pisałam już przy okazji Bryzy). Tym razem trochę zbytnio się pospieszyłam i wyprasowałam jeszcze mokrą bluzkę. NIE RÓBCIE TAK! :) Zapanowanie nad rozciąganiem się dzianiny jest wówczas niemal niemożliwe, a efekt, jaki osiągniecie jest - co trzeba pamiętać - nieodwracalny, bo akryl utrwala się pod wpływem temperatury. Warto zacisnąć zęby i poczekać, aż top wyschnie i dopiero wtedy żelazko i para buch! :) 
Oczywiście włóknom bardziej szlachetnym wystarczy porządne blokowanie albo zgoła nic, jeśli będzie to np. rozciągliwy bambus.
Swoją drogą - chyba machnę sobie taki z bambusa. Diva fajna rzecz, ale przy temperaturach powyżej 25 stopni można w niej, jedynie, zejść :)


Przesadnie rozciągnięty prasowaniem dekolt ujarzmiłam szydełkiem. Udało się doprowadzić do efektu oczekiwanego, czyli LEKKO opadającego ramienia :)


Więcej zdjęć w SEGREGATORZE

Na potrzeby sesji powstał nawet specjalny makijaż, którego oczywiście na zdjęciach właściwych nie widać :) Uwaga - oglądacie na własną odpowiedzialną - Synka on nieco przestraszył ;)


Na koniec do kompletu powstała opaska. Trochę z potrzeby posiadania ujarzmiacza włosów  na upały, trochę z potrzeby zajęcia rąk niewyczerpującą umysłowo dłubaniną. Zeszło na nią bardzo niewiele Divy fioletowej. Powstała, rzecz jasna, na szydełku (2,5mm)

Można ją nosić "na panią od fitnessu"...


... można i normalnie :)


Top mi się podoba. Tak bardzo, że - jeszcze na etapie produkcji - kupiłam sobie spodnie pod kolor :) No i pod kolor mam Synkowy kocyk. Swoją drogą - mogę się na spacery tak z Synkiem zgrywać, bo i Bryza i Sorbet... ;)

A na zakończenie, niemal już tradycyjnie, bonus. Śmieszne zdjęcie czyli :D

wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało...

Zmykam podziergać nim Dzieć śpi. Tym razem coś znacznie bardziej poważnego.

61 komentarzy:

  1. Extra sesja :)) Od jakiegoś czasu planuję sobie zrobić coś w podobnym kształcie, ale nie jestem przekonana, czy to akurat będzie na moją powiększoną ostatnio figurę... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sesja (a w zasadzie pomysł na nią) pojawił się tuż po pomyśle dotyczącym fasonu :-)
      Myślę, że jeśli dzianina będzie luźna i lejąca to wręcz może figurze pomóc. No i te batikowe pasy - o dziwo nie podkreślają, a kryją to, co ma zostać ukryte. U mnie brzuszek :-)

      Usuń
  2. miodzio ten Sorbet ;) a spodnie najbardziejsze na świecie :) i nie jest tak źle jak opisywałaś- po oszydełkowaniu bluzka wygląda bardziej niż nieźle ;) czy ja już Ci pisalam, jak świetne zdjęcia robisz? ja w tej kwestii raczkuję, niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorbet poczuł się dosłodzony :-)
      Spodnie też straszliwie lubię i cieszę się, że mam ich dwie pary :-)
      Zdjęcia to praca kolektywna. Poza pomysłem i światłem kluczowa jest - nie ukrywam - późniejsza obróbka. Na forum craftladies była kiedyś taka szkółka - polecam :-)

      Usuń
  3. Z kolorami miałam identycznie - fiolet to przez wiele lat najgorszy kolor (poza żarówiastymi ofkorz), jaki istniał. Przekonałam się do turkusu, a fioletowy zaczynam tolerować na ludziach :) Jeszcze nie dorosłam do tego, by go mieć na sobie, ale to pewnie kwestia czasu :) (tak, jak ze sutkiem zauważyłam, że jako bladej blondynce, pasują mi różowe makijaże).

    Sorbet super - na upały idealny.
    Do opaski fitnesowej machnij jeszcze getry :) takie, żeby fajnie na kostki opadały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, to chyba pokłosie tamtych czasów - albo się te kolory kocha, albo nienawidzi :-)
      Teraz, przy tych temperaturach, myśl o getrach przyprawia mnie o udar ;-) Ale na jesień, hmmm... :-)

      Usuń
  4. Co nieco mi powychodziło z orbit, tak się gapiłam!!! Top jest rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. :-)

      Przez Twój dzisiejszy wpis znów zamówiłam włóczki! :-)

      Usuń
  6. sliczny top i chusta z poprzedniego wpisu....pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  7. śliczny :) spisać go trzeba koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, że trzeba. Mam nadzieję, że jutro. A jak się będę opieprzała to mnie pogońcie :-)

      Usuń
  8. Jejć, muszę Ci podziękować za inspirowanie mnie do dziergania z Divy, którą kupiłam dość dawno temu. Dzięki Tobie mam na nią pomysł :)

    Pozdrawiam!
    Liadan

    OdpowiedzUsuń
  9. to ja dalej jestem krowa, bo fiolet jest zdecydowanie ble i fe. I fuj.
    ALE... taki jeden fiolet z zielenią... to już jest coś :)
    W każdym razie: sesja boska. M. pstrykał? chciałabym widzieć jego minę :)
    oraz: jak wiesz, zmieszałam tę divę z niebieskim (daje radę...), na Tobie ją widzę w wersji czystej drutowej, ale NAJBARDZIEJ podoba mi się kocyk szydełkowy dla W. :)
    no to paa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to możesz być co najwyżej taka miła Krówka Śmieszka :-P
      Pstrykał M., ofc. Ale jego mina to nic - byś widziała minę Teściowej kiedy wystylizowana do zdjęć wyszłam z łazienki. Na szczęście usypiała Wita i nie widziała jak fikam w tym stroju po jej tarasie ;-)

      Usuń
  10. Świetny top,kolorki są cudne:)) W kwestii fioletu ja też dopiero niedawno zmieniłam zdanie ale za to wpadłam z jednej skrajności w drugą i teraz pokochałam fiolet na zabój:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-)
      Jak widać do wszystkiego trzeba dojrzeć - do miłości do fioletu też :-) :-)

      Usuń
  11. Ja kiedyś byłam wyłącznie na zielono i mi przeszło :-)
    Fiolety już mi się na tyle spodobały, że noszę, a turkusy na tyle, że lubię oglądać na innych. W zeszłym roku męczyłam bambuska w podobnych kolorach, ale mnie pokonał. Pomimo licznych przeróbek był za długi i za długi, i za długi. Znienawidziłam go! Oddałam go córce, a ona sprzedała za świetną kaskę :-))))
    Z Twoją bluzeczką na pewno będzie inaczej, bo świetnie w niej wyglądasz. Taka rozrabiara z Ciebie! :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kiedyś okres "zgniłozielono, dlugaśnie i niechlujnie" :-) ;-)
      Oj tak, przyznaję bez bicia, że macierzyństwo wcale mnie nie spoważniło :-)

      Usuń
  12. Po pierwsze, zanim zapomnę - skąd się bierze takie spodnie? ^^*~~
    Po drugie, Sorbet wygląda jak wieloowocowy deser lodowy, yummy! I bardzo fajna sesja, w sam raz pod wspomnienia o modzie lat 80-tych, ja nawet miałam wtedy fioletową (sic!) bluzę z rękawami a la motyl i wąskie spodnie od dresu ze strzemionami pod piętę. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodnie bierze się ze sklepu z chińskim badziewiem :-). Niestety - to było dwa lata temu. Kosztowały jakieś śmieszne dwadzieścia kilka złotych i złość mnie bierze, że kupiłam tylko dwie pary, bo są idealne. Także na upały. Wtedy ten fason był wszędzie, teraz nie widuję...

      Już Cię widzę w tych ciuszkach :-) I też pamiętam te spodnie - strasznie o nich marzyłam! :-)

      Usuń
  13. top świetny :)
    a ja nie wiem co zrobić z Divy.... już wiem! :)
    czekam na spisany wzór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję - będzie
      Możecie mnie ścigać :-)

      Usuń
  14. Znając topowe perypetie, tym głośniej biję brawa, bo jest doskonale. Leży, jakby nic nigdy pod para nie nabroił. Kolory świetne, ale wiesz, że ja fiolet to i owszem i to w każdym zestawieniu, więc nic dziwnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję za brawa :-)
      Wygląda ok bo się udało okiełznać rozciągnięcia. No i skróciłam go znacznie - jakieś 20 rzędów :-)
      Bo fiolet rulez! :-)

      Usuń
  15. O jaki uroczy top a ta ostatnia fota fantastyczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-)
      Przez to zdjęcie cały dzień dziś "mówię Królem Julianem" :-) :-)

      Usuń
  16. określić to mogę jednym słowem,no dobra dwoma...JESTEM ZACHWYCONA,(no może jeszcze jedno)CAŁOKSZTAŁTEM!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-)
      A nie zostało Ci Divy z produkcji kocyka? Jeśli tak - łap za druty :-)

      Usuń
    2. Moja droga drutami to co najwyżej to ja se mogę oko wydłubać :) Poczekam na Twoja kolejną szydłową produkcję i wtedy zapewne spróbuję ja wyprodukować ( oczywiście dlatego,że jestem zachwycona Twoimi pomysłami )pozdrawiam

      Usuń
  17. Dobra Iza, szukałam czegoś łatwego na urlop, zapodaj mi proszę liczbę oczek i może jakieś notatki, bo bardzo mi się podoba! Chce taki!
    Ja z tych podobnych lat i pamiętam (niestety) swój fioletowy dres z krepy! paskudztwo! z taką siateczką pod spodem, nie oddychało toto i szeleściło! boszszsz a koleżanki mi zazdrościły !\
    Zdjęcia fajowe napstrykałaś i w ogóle jestem pełna podziwu z przygotowaniami do sesji :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Szanowna Pani doczeka do jutra wieczór? :-) Wiesz, faktycznie - widzę Cię w nim
      Miałam taki dres! Mój był seledynowy z fioletowymi wstawkami :-)
      Fotki pstrykał dzielnie mąż, niemal panując nad uśmiechem ;-) A przygotowania i wymyślanie sesji bardzo lubię - zostało mi to z czasów liceum plastycznego, kiedy wszyscy nawzajem byliśmy dla siebie i modelami i fotografami i stylistami :-)

      Usuń
  18. rewelacja ;) bardzo klimatyczna sesja! pamiętam siebie w fioletowym dresie w zielono seledynowe pasy, nawet ten "subtelny" szelest jeszcze słyszę ;)
    Twoja propozycja jednak jest o niebo przyjemniejsza ;) wyglądasz bardzo świeżo w takim zestawie, a jak dodać wyposażenie młodego to jak nic wpasujesz się we współczesny klimat młodej mamy uprawiającej jogę z dziecięciem w parku
    czekam na opis to też sobie machnę takiego orzeźwiającego gołoramieńca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać ten czas w modzie był traumatyczny dla wielu z nas ;-)
      Dziękuję za komplementa. Aczkolwiek we wspomniany "trynd" wpisuję się wyłącznie wizualnie - sport i ja się nie lubimy. A jogi to już w ogóle nie znoszę :-)

      Usuń
  19. Super kolory(!), super fason i super w nich wyglądasz! wszystko - jak zwykle idealnie skomponowane!
    ....mała refleksja włosowa - też zaczynam odkrywać uroki naturalizmu, choć nie mogę się wyzbyć farbowania...ale bardzo podobał mi się Twój krótki blond!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) choć jak zwykle przesadzasz :-)
      Też się lubiłam w tym blondzie, ale cięcie i farbowanie co miesiąc było strasznie upierdliwe. I niestety też kosztowne :-)

      Usuń
    2. ...ani trochę nie przesadzam:o)...po prostu bardzo mnie urzeka Twój sposób postrzegania - dla mnie jest naprawdę twórczy!

      Usuń
  20. Jak się nie mylę, to fason ma taki sam jak tunika, którą jakiś czas temu wymyśliłam dla córki (tyle, że była dłuższa) ;)) Ale jeśli tak - to faktycznie na tyle prosty, że i ja dałabym radę ;))) Bo podoba mi się barrrrrrrdzo!!! A te kolory, to już w ogóle mnie powaliły i chyba wiem, jakie w końcu chciałabym zamówić... Chcę, chcę, chcę!!!! Tylko ile czasu by mi zajęło coś tak dużego ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mnie strasznie skusiłaś tymi kolorami, że właśnie zamówiłam... i to ostatnie motki batiku... teraz jestem tylko ciekawa czy faktycznie dokonam z nich czegoś takiego, bo do tej pory skupiałam się raczej na bardzo małych formach ;) ale może chociaż do przyszłego roku mi się uda he,he,he ;)))))

      Usuń
    2. PS. Cały czas robiłaś tą samą szerokość na całej długości?

      Usuń
    3. Dasz radę, na bank :-)
      Tak, bluzka jest całkowicie prosta, nigdzie nie dodawałam i nie odejmowałam oczek. I nie ma w niej szycia

      Usuń
    4. No to ok, to by znaczyło, że coś w tym stylu, co robiłam dla starszej (http://2.bp.blogspot.com/-jRow1-PeVU0/T3wi56aBLtI/AAAAAAAAAGY/bGEvxxShGuw/s400/DSC_4104.JPG) tyle, że wtedy dodałam oczka na rękawy, a Ty dopiero na koniec (i żałowałam, że wtedy tak nie zrobiłam). A ta góra, dół, rękawy to francuz? No i nie mam zielonego pojęcia jak zrobić bez szycia ;) Wtedy jak dojdziesz do rękawów to musisz przód i tył robić z oddzielnych motków? Sorki, ale ja ciemna masa w takich tematach ;)

      Usuń
  21. Świetnie wyglądasz :-)
    Super pomysł na bluzeczkę. Idealnie do Ciebie pasuje :-)
    Zdjęcia - rewelacyjne!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-)
      Zdjęcia, jak zwykle, autorstwa męża. Nie ma ze mną chłop łatwo, ale nie narzeka :-)

      Usuń
  22. Sorbet jest świetny! Ale ja chcę takie spodnie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki dzięki :-)
      W kwestii spodni mogę poratować wykrojem jedynie - wydają się mega łatwe do uszycia. I tak zresztą planowałam uszyć kolejne dla siebie :-)

      Usuń
    2. A jaki materiał jest potrzebny?

      Usuń
    3. Moje są z cieniutkiego dżerseju

      Usuń
    4. Moje są z cieniutkiego dżerseju

      Usuń
  23. Sorbet genialny! Bosz, może i ja się w końcu kiedyś przekonam do znienawidzonych kolorów (skoro z włosami miałam podobnie, to kto wie). I pierwsze zdjecie po prostu wymiata!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tam "genialny" od razu ;-)
      Za pochwały sorbetowe i zdjęciowe pięknie dziękuję

      Usuń
  24. Fajna, wesoła sesja, ładna bluzeczka:)Pięknie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  25. jesteś przeurocza ! a opaska bez komentarza :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Qrka wodna!!!! ale cudny ten Twój Sorbet:)
    ja dopiero się uczę robić na drutach, ale
    takie cuda to chyba nie uda mi się zrobić.
    Zakochałm się w kolorach tego Sorberu!!!!
    Piękny, piękny jest:)
    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękny, zaczynam go dłubać. Z włóczki z bambusem. mam pytanie odnośnie długości do rękawa 23,5 cm. to razem z karczkiem czy bez ? dziękuję za pomoc i świetny opis wykonania.

    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to wymiar od szczytu ramienia, czyli razem z fioletową plisą

      Usuń