niedziela, 1 lipca 2012

INTENSYWNIE wpadłam w szpony nowego nałogu...

Kiedy jakiś czas temu Intensywnie Kreatywna Agnieszka pokazała haftowany blackworkiem pasek - zakochałam się. A trzeba powiedzieć, że nie było to takie oczywiste, bo ja miłośniczką haftów nie jestem bynajmniej :)
Zapytałam więc jak to się robi, dostałam wyczerpującą - a jakże! - odpowiedź i... sprawa przycichła, bo jakoś mi czasu nie starczyło.
Temat odżył przy okazji planowania spotkania. Tak, spotkałyśmy się znów na Rogu Renifera :) 
No i Agnieszka mailowo przypomniała mi o hafcie. Była nawet tak miła, że zaproponowała użyczenie materiałów. No to się zgodziłam spróbować, a co!

I wpadłam...

Na Rogu spotkanie odbyło się wczoraj. Cztery baby, cztery robótki, włóczki, rycie w szafach - słowem: Intensywnie. Był też Ślubny, który zapewne momentami uśmiał się w duchu (no bo co ma zrobić facet, gdy widzi taką scenkę: Agnieszka wyznaje, że robiła Freyę na szóstkach, w efekcie wszystkie trzy doskakujemy do niej, łapiemy chustę dłonie i - jak na komendę, równiutko - wykrzykujemy "no coś Ty? na szóstkach?!" :))

Ale dzięki temu, że wytrwał - mamy zdjęcia w komplecie!
W Intensywnych wnętrzach

od lewej: Dorota, Agata, Iza i Agnieszka
i na tarasie


Na obu zdjęciach widać mnie już w szponach :D 

Dłubałam przez niemal całe spotkanie - oto pierwszy, historyczny ścieg :)


I motyw zaplanowany do wyhawtowania. Plan był taki - machnąć listek w czasie spotkania.


I udało się! Wszystko dzięki temu, że - dosłownie - nie rozstawałam się z robótką. Dostałam nawet specjalny klips, który pozwolił mi nie zgubić schematu w czasie sięprzemieszczania po tarasie :)

to do Agaty tak się wdzięczę ;)

Widać to zacięcie, no nie? ;) Byłam tak skupiona, że niekiedy nie słyszałam co dziewczyny do mnie mówią. Nie ograniczyło to jednak mojego gadulstwa, za które wszystkie zgromadzone (a w zasadzie wszystkich zgromadzonych) przepraszam, to z emocji ;)

a tu Agata mnie "zdjęła" nawet nie wiem kiedy ;)

Spotkanie było fantastyczne (jak zawsze), pięknie dziękujemy Agnieszce za gościnę :*

A później trzeba było wracać do domu... Myślicie - tamborek rzucony w kąt i cześć pieśni, koniec z haftem? Nic z tych rzeczy. Dzisiaj przekonałam samą siebie, że "nie jestem śpiąca i mogę sobie w związku z tym trochę pohaftować" o... 6 rano :) A i później, przez znaczną część dnia, mąż widział mnie tak


Z samego rana wyszyłam sobie więc to


A w ciągu dnia uzupełniłam niebieski listek wyszyty na gościnnym tarasie o drugi, biały. Razem prezentują się tak


Teraz będzie wyznanie. Jako perfekcjonistka (nie lubię się do tego przyznawać, ale to prawda) od czasu kiedy Agnieszka podczas poprzedniego spotkania wspomniała, że "hafciarkę poznaje się po tyle robótki" mam na tym punkcie świra :D Moje tyły wyglądają tak - przyznajcie, że jest postęp i biała, robiona później, część jest bardziej uporządkowana niż niebieska :)


A skoro jesteśmy przy haftach - coś, co powinnam zrobić już dawno temu. Uwaga, chwalę się!!
Otóż dostałam od Brahdeltwspaniałą torbę!! Prezent był całkowicie niespodziewany i jest stuprocentowo trafiony, bo torba jest idealna na spacery z Małym i bez Małego :) Wszystko się w niej mieści, co potwierdzą obecne wczoraj dziewczyny (na pierwszym zdjęciu widać jak ją podziwiają)


To jeszcze inny rodzaj haftu, jak to u Jonki - japoński :D Przepiękny! Niestety moje zdjęcie nie oddaje jego urody i precyzji. Wierzcie mi - są powalające!


No i te urocze detale...


Bo haft sam w sobie - fajna rzecz. Ale haft na czymś użytkowym - to dopiero jest coś. Dlatego mam już plan czym staną się te dwa listki. Ale o tym, na razie - ciiii. Jak zrobię to pokażę :)

No i widzicie? Wpadłam...
I jak mam zmniejszać te włóczkowe zapasy? ;)

Zmykam, choć próbkę do nowego sweterka dziś zrobię :D

35 komentarzy:

  1. Ogromnie zazdroszczę i podziwiam, bo sama się napalam na haftowanie (choć mi się marzy Richelieu)! I na napalaniu się kończy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie przeraża tylko jedno - kiedy ja znajdę na te wszystkie pasje czas? miałam ograniczać, a nie poszerzać ilość hobby ;)

      co do nauki - polecam kursy u Intensywnie Kreatywnej (założę się, że i richelieu ma opanowany) - od razu człowiek łapie i przestać nie może ;)

      Usuń
    2. Melduję, że przez Was pojechałam dzisiaj do pasmanterii i zakupiłam tamborek, mulinę i bawełnę. No i kilka materiałów w kwiatki, bo chcę coś tam dla Młodej sklecić. Ale wracając do haftowania pierwszy krok uczyniony. I nie wiem co teraz...

      Usuń
    3. wiemy już, że jednak wiesz co dalej i nieźle Ci idzie :)
      cieszę się, że się zaraza rozprzestrzenia ;)

      Usuń
  2. dobre hobby nie jet złe :) więc jak się podoba to dobrze, że wpadłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale umiar, umiar trzeba zachować! ;) a tego mi zabrakło...
      podoba się straszliwie

      Usuń
  3. I Ty haftujesz o tej 6 rano z pełnym makijażem???
    Ładne zdjęcia Ci zrobiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakim tam pełnym, ot kilka maźnięć ;P

      cudne! a ja, wredna pi, nie podpisałam... ale już się poprawiłam :D

      Usuń
    2. kilka maźnięć! ha ha, normalnie sprawdzałam, czy to ta sama fotka co wieczorem przyleciała, choć od razu światło mi się nie zgadzało.. Podziwiam Cię, himenko ;) nie ma to jak motywacja wewnętrzna :)
      a foty - nie o to mi chodziło, gapciuchu, po prostu na tych aparatowych wyświetlaczach, co z reguły widać, że nie widać ;)

      Usuń
    3. już ja dobrze wiem, o co Ci chodziło ;P

      Usuń
  4. aaa no i co do spotkania..to pozazdrościć...nieocenione są takie chwile :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się. fajnie, że mamy taką możliwość

      Usuń
  5. aleee Wam fajnie ;) gratuluję udanego spotkania i haftów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z jednego nałogu w drugi :) No ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może znów wspólne dzierganie? W Ptaśku i Ławce (to tuż obok) mają bardzo fajne ogródki :)

      Usuń
  7. oj podziwiam fiu fiuu :)tylko że ten biały listek u mnie jakiś taki błękitny jest, ale mówiłam, żem ślepa co nie? torby to ja Ci zazdroszczę oj baardzo ;) a żmijem włóczkowym się nie przejmuj, sam jakoś zniknie, zobaczysz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wina światła chyba, u mnie też przeniebieszczone :)

      zazdrość zazdrość, bo jest czego :D
      mówisz, że zniknie? na razie to się cudem powstrzymuję, żeby go nie powiększać ;P

      Usuń
  8. Mnie ostatnio wzięło na biscornu i Chop też mnie oglądał głownie w takiej pozycji. Cieszy, że nie tylko ja mam świra. Haft prezentuje się bardzo ładnie, a pasek u Kreatywnej po prostu boski (nie dziwię się Twej miłości).
    Eh, aż żałuję, że do Poznania tak daleko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie będę sprawdzała co to za techniki, nie będę sprawdzała co to za techniki... ;D

      daleko, ale pociągi do nas dojeżdżają :D

      Usuń
    2. I dworzec niby po remoncie, a mam z niego nienajlepsze wspomnienia. Nie kuś, nie kuś. :P

      Usuń
  9. Już w mailu pisałam, że jestem pod wrażeniem i zapału (ja o szóstej rano to nie, dziękuję, pośpię) i efektów.
    I też mam niebieski listek na ekranie, ale kolor nieważny, ważne, że cudny.
    I polecam się na przyszłość w kwestiach zanęcania i nauczania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, jest niezerowa szansa, że przy swojej intensywności jeszcze czymś mnie zanęcisz :D

      i dziękuję za pochwały, Pani Profesor :D

      Usuń
  10. Pozwolę sobie na komentarz "od czapy" - fajna kiecka:P
    / ann

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeszcze te białe buty interesują :-)

      Usuń
    2. @ Ann - jak byś się jeszcze jakiejś pozbywała - jestem chętna :D

      @ Lete - te co ja mam na stopach? to stopki - biegałam u Agi na tarasie bez obuwia :D

      Usuń
    3. W cyckach pasuje idealnie :P, poszperam, kisses!

      Usuń
  11. A ja powiem tak: Widok Ciebie, skupionej nad haftem, działa bardzo kojąco na moje skołatane nerwy, chyba sobie na tapetę ściągnę, jeśli pozwolisz...O! Albo fototapetę zrobię! :-)
    No i fajne spotkanie, takie są bardzo potrzebne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo proszę mnie tapetowo wykorzystywać skoro tak działam :D
      są są, dlatego niebawem pewnie zorganizujemy kolejne :)

      Usuń
  12. Święte słowa! Te o hafcie na czymś użytkowym - bo rzeczywiście można robić obrazki, ale one tylko wiszą na ścianie i rzuca się na nie okiem od czasu do czasu, a haft na odzieży czy torbie nosi się ze sobą w świat i pokazuje wszystkim. *^v^* Cieszę się, że torba się sprawdza! ^^*~~
    Widać, że wsiąkłaś w nowe hobby, bardzo ładnie Ci idzie, w końcu trening czyni mistrza!
    Acha, i wcale się nie dziwię, że o 6 rano jesteś w pełnym makijażu, pamiętam Twój wpis o malowaniu się i wiem, że to Twoja druga natura. ~^o^~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz tylko muszę jakiś projekt obmyślić, bo moja praktyczna natura buntuje się przeciwko wyszywaniu, nawet treningowemu, tak w próżnię :)

      tak na serio to o 6 rano się nie maluję :) ale fakt - jadąc do porodu, o 2 w nocy, się wymalowałam :P

      Usuń