wtorek, 17 kwietnia 2012

Kocham garnitury!

No co ja poradzę? Lubię, kiedy rzeczy układają się w zgrabne komplety, kiedy wszystko do siebie pasuje. Garnitur* musi być!

Jeśli zastanawiałyście się ostatnio dlaczego mnie tu mniej i obstawiałyście zamieszanie związane z coraz bliższym pojawieniem się Dziecia - macie rację. Przygotowania szły pełną parą, ale w zasadzie można powiedzieć, że jesteśmy przygotowani. A co to ma do garniturów?
Czasy mamy (na szczęście!) takie, że wyprawkę można zgromadzić ot tak, w zasadzie wystarczy jedna wizyta w sklepie. Wystarczy odpowiednio dużo cierpliwości (u Izy brak, więc nastawiliśmy się na zakupy via net) i odpowiednio wypchany portfel (tu sądzę, że nie ma tak wypchanego, którego nie potrafiliby w tych sklepach wypatroszyć...). Niby więc żaden problem, nie?

No ale co ja poradzę, że pewnych rzeczy nijak nie potrafiłam kupić? Dlaczego? Bo mi nie pasowały. Więc uszyłam. I teraz mam jak lubię - garnitur sypialniany.


No bo jaki mógł być komplet łóżeczkowy, koro w sypialni mamy - prócz ptaszorowych zasłonek - ptaszorowy zagłówek...


... i ptaszorowy pojemnik na włóczki? Ba! Nawet jeden komplet pościeli jest częściowo ptaszorowy :) (a reszta, oczywiście, kolorystycznie do ptaszorów dopasowana)

pod krzesełkiem czuwa, gotowa do drogi, TORBA ;)

Na komplet do łóżeczka zużyłam niemal do cna resztę ikeowej tkaniny (niestety juz wycofanej, a szkoda, ze 2-3 metry na zapas bym przygarnęła...), a uzupełnił ją mięciutki, puszysty polar.


Zagłówek na w środku warstwę zmiękczającą z ikeowej (a jakże!) kołdry - to patent, który sprawdziłam już szyjąc nasz. Od wewnątrz są ptaszki, z zewnątrz polar. A wszystko mocują cztery polarowe troczki.


Kocyk natomiast to wyłącznie polar i bawełniana tkanina.

napisy kocham. napis musi być!


Kocyk jest, jak na przewidywaną wielkość Dziecia, ogromny - ok 95x120 cm. I tak ma być, bo ma służyć nie tylko do przykrywania, ale też owijania i rozkładania pod Maluchem. A że jest lekki i po zwinięciu nie zajmuje dużo miejsca, to przyda się też np. w podróży


Tak, jestem zadowolona :)
Na obszycie czeka jeszcze odrobina flaneli, ale to już projekt na tyle banalny, że nie będę go Wam pokazywać ;) Swoją droga - czy wiecie, że gotowe pieluszki można kupić znacznie taniej niż tkaninę na nie?

A poza szyciem? Troszkę dziergam. Niestety - tylko troszkę, bo dopadły mnie puchnięcie, cierpnięcie i bóle dłoni. Ale staram się nie dopuścić do tego, żeby palce całkowicie mi zesztywniały i choć kilka oczek lub słupków wypuszczam wieczorami w świat.
Morze Północne całkiem ładnie powiększało swój obszar, do czasu...



Do przerobienia został ostatni z czterech zaplanowanych motków - ta kuleczka widoczna na zdjęciu, w rzeczywistości ma jakieś 10 cm średnicy. Pewnie nie zdążę "przed", ale nie martwię się tym zbytnio.

Zatęskniłam w końcu i za drutami. I wrzuciłam na druty pierwszy chłopięcy sweterek - też robię ze spokojem i bez napinki, raczej ciut większy niż "newborn", więc będzie jak się uda. Chodzi wszak o przyjemność dziergania :)



Jednak to, co mnie ostatnio przede wszystkim pochłania, to - mam wrażenie - pranie ;)


Na szczęście już za mną ;P

A na koniec, na deser, dowód na to, że garnitur jako strój był mi bliski jeszcze przed rozpoczęciem życia zawodowego - Iza, klasa ósma. Wieeeelka marynarka, krawat z szafy taty. Wierzcie mi - to nie była stylizacja "do zdjęcia", to była moda początku lat '90 ;)


* oczywiście mam na myśli garnitur w trzecim podanym tu znaczeniu :)

Uwaga! Zajrzyjcie tu jutro - będzie mała wyprzedaż scrapowa :)

55 komentarzy:

  1. Ja też lubię, jak tkaniny w pokoju tak ładnie do siebie pasują. *^v^* Fajne te ptaszory, rzeczywiście szkoda, że już ich nie ma w ofercie.
    Po świadectwo maturalne szłam w garniturze mojego męża (wtedy chłopaka ^^). Wręczał mi je pan dyrektor, też w garniturze! ~^o^~
    Jak rozumiem, znikniesz nam niedługo na niedługo, tak? Kiedy masz termin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale za to ile innych piękności nowych... chyba sobie na lato jakąś sukienkę z IKEI uszyję ;)
      termin, ogólnie, mam "na maj", no, na pierwszą dekadę, jej koniec. a w detalach to już Młody i Natura zdecydują ;)
      zniknę pewnie, pewnie inaczej się nie da. ale nie planuję Wam dawać odpoczynku na zbyt długo ;P

      Usuń
  2. Przepiękne te ptaszyny, także uwielbiam jak wszystko do siebie pasuje, a garnitury to cudowna sprawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      prawda, że taki komplet wprowadza większy ład? zwłaszcza jak wnętrze nie za duże

      Usuń
  3. Pięknie wszystko przygotowałaś, ptaszory są super i fajnie się komponują z polarkiem:) Cz Ty się aby nie przemęczasz? Tyle zrobiłaś i szycie i pranko. Odpoczywaj i drutuj dla przyjemności.
    Powodzenia, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz, bo jak tak to sprytnie zakombinowałam, że wyszło jakbym była tytanem pracy. a to efekt kilku tygodni ;)
      pranko w ilości jedna pralka dziennie, kocyk dziergam już ponad miesiąc, szycie rozłożyłam w sumie na 3 dni ;)
      więc przysięgam - odpoczywam :D

      Usuń
  4. zdolna bestia z Ciebie, a jaka wszechstronna. będe trzymac za Was kciuki, a tak wogóle to na kiedy masz termin? ściski uściski:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, kciuki poproszę :)
      jak to jest z terminem wyjaśniłam już Brahdelt, wychodzi na to, że za jakieś 3 tygodnie
      no i "wszechstronna" to ja kiedyś byłam - teraz mocno się hobbystycznie ograniczam :)

      Usuń
  5. Radzę Ci jeszcze doszyć troczki u dołu zagłówka. Moja mała lubi ciągnąć i skubać zagłówek, lepiej jak jest przyczepiony mocniej.

    O tak...prania jest cała masa! To dobrze, że już z głowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznaję się - to z lenistwa i niecierpliwości :) liczę się z koniecznością uzupełnienia trzymaczy :)
      pranie z głowy, ale jeszcze prasowanie.... bleh ;)
      dobrze, że nagroda za tym idzie ;)

      Usuń
  6. Jestem pod wrażeniem. Pięknie wszystkoe obmyśliłaś i przygotowałaś. Ale mam prośbę - nie przemęczaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tyle osób mnie prosi... to teraz naprawdę nie mam wyjścia i do końca się lenię ;)
      miło mi strasznie, że się podoba. a ptaszorowa kolekcja urodziła mi się w głowie w nocy :) czasem bezsenność jest pożyteczna

      Usuń
  7. Cudnie to wszystko wygląda. Wszystko pasuje idealnie. Teraz tylko Lokator i będzie najpiękniej :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      ciekawe czy Lokator doceni ;)

      Usuń
  8. ale wszystko slicznie przygotowane. a pranie i prasowanie przed to chyba najgorsze we wszystkim. ja wlansie trzeci raz wszystko przygotowuje i juz mam dosc :D pozdrawiam i wszystkiego dobrego i spokojnego rozwiazania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to życzę i ja wszystkiego dobrego i mnóstwa sił - domyślam się, że z dwiema pociechami już kręcącymi się w koło te przygotowania muszą być jeszcze "fajniejsze" ;)

      Usuń
  9. oj!!! dużo więcej tych troczków doszyj. Nawet nie masz pojęcia jak dzieciaki kopią i ciągną te ochraniacze. Moja córka ma już 2 latka a nadal śpi z takim ochraniaczem bo lubi się do niego przytulać jak zasypia, ale zanim położy się względnie spokojnie to takie akrobacje wyprawia, że szok. Troczki były już kilka razy pourywane, najpierw myślałam że to wina sklepowego szycia, ale sama przyszyłam wydawało mi się supermocno i... guzik:) i tak dała radę pourywać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak, spodziewam się, że więcej troczków się przyda. a nie przyszywałam ich też dlatego, że rozważam też wersję z nitami zamiast przyszywania - przez takie kółeczko można troczek przeciągnąć i zawiązać i na bank się nie urwie. ale muszę to jeszcze przemyśleć, więc daję sobie czas :)

      Usuń
  10. Podziwiam Twoją perfekcję i organizację .
    Efekt naprawdę cudny.
    I z całego serca życzę Ci, żebyś i PO miała siłę i chęci na takie starania.
    Muszę przyznać, że odkąd urodziłam synka systematyczność mi zmalała, a po urodzeniu córci prawie całkiem padla, więc od 4 lat jestem zupełnie inną, ale szczęśliwą osobą ;-) Ale znam i szczerze podziwiam nieliczne przypadki dziewczyn dzielniejszych i lepiej zorganizowanych. Jakkolwiek bedzie z Tobą - obyś była szczęśliwą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. perfekcja i organizacja? gdzie tam! choć miło, że sprawia to takie wrażenie ;)
      staram się - zwłaszcza teraz - robić wszystko w rytmie jaki mi podpowiada organizm. niekiedy mam tak, że napad "robotności" przychodzi późnym wieczorem, innym razem wcale ;)
      generalnie wiem co się NIE sprawdza - planowanie. jak coś zaplanuję to wiem, że się nie uda ;P

      nie potrafię sobie wyobrazić jak będzie PO... wiem tyle, że będzie inaczej. i otwieram się na wszystko :)

      Usuń
  11. Ło matko, faktycznie pracowity miałaś czas :) Morze Północne wygląda fantastycznie, ptaszorowy kocyk również :) trzymam kciuki, żeby opuchlizna sobie poszła i żeby Brzu po wykluciu dał Ci jednak trochę podziergać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymaj mocno! tylko żeby Ci palce nie zesztywniały od tego trzymania ;)
      Morze Północne i mi się podoba, strasznie mi gra ta włóczka z tym wzorem

      Usuń
  12. dziecię na miarę szyte ! zaiste ! i piękne !
    całus/em

    OdpowiedzUsuń
  13. Syndrom wicia gniazda wśród ptaszorów. Ślicznie przygotowane, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak o tym syndromie czytałam to sądziłam, że mnie nie dopadnie (bo przecież mam uwite, nie?), a tu jednak. budzisz się pewnego dnia i bach! chcesz układać, urządzać, szyć, ozdabiać...
      jesteśmy jednak sterowane przez naturę :)

      Usuń
  14. piękny ład wypełnia Twoją przestrzeń - jako nieznosząca przypadków tez uwielbiam jak wszystko do siebie pasuje ...a sprawy toczą się we właściwym rytmie....wszystkiego dobrego Izo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie to ujęłaś. coś jest w tym, że dążę do ładu. od kilku lat skutecznie (choć nie bez wewnętrznych oporów) eliminuję z domu rzeczy zbędne (czyli nie mieszczące się w kategorii "trzech P" - piękne, pamiątkowe, praktyczne). i mam wrażenie, że to przekłada się na więcej "powietrza" w domu, a w konsekwencji na większą przestrzeń na tym samym metrażu :)
      i do spokoju w głowie
      dziękuję :)

      Usuń
    2. ...doskonale rozumiem o czym mówisz...mam podobnie, tyle, że zauważyłam po jakimś czasie ponowne wypełnienie tych przestrzeni wpierw czymś potrzebnym , potem "przyda się"...aż w końcu "mogę się tego pozbyć" i cały proces 'uprzestrzenniania" zaczyna się od początku - cóż, życie!
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. i tak oto mamy zapewnione zajęcie... na wieki ;P

      Usuń
  15. Garnitur piękny :)
    Ja z kolei chodziłam w ojcowskim płaszczu :)

    Mam resztki ptaszorków, ale całych szarych, bez beżu. Kilka kawałków, największy to jakieś 40cmx4m, chcesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wielkie prochowce... tak, to były czasy :)
      za szare ptaszki dziękuję - też mam ich trochę, ale jakoś te beżowe zwłaszcza mi podeszły :)

      Usuń
  16. Pięknie sobie dla W. szykujesz.
    A co do rąk? Miałam w ciąży z Wojtkiem to samo, ale już jakoś od 6 miesiąca. Koszmar, nad ranem budziłam się z okropnym bólem rak. Dzięki bogu, jak dziec się pojawi, to przechodzi. Tylko wtedy już ręce zajęte czym innym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BTW, strasznie podoba mi się Wasze okno balkonowe!

      Usuń
    2. nie masz pojęcia jak się cieszę, że zajrzałaś! :*

      z tym bólem nad ranem to masakra jest, budzi mnie niemal co dnia. później walka o utrzymanie szczoteczki, kubka... a później jest już lepiej, choć trzyma (z różnym natężeniem) cały dzień. no i mam nadzieję, że minie...
      okno też uwielbiam, choć ma i wady: ogranicza możliwość ustawiania mebli, ze względu na nietypowy kształt jako jedyne nie ma rolety zewnętrznej i w letnie poranki wpada przez nie strasznie dużo światła ;)
      ale za to jest jasno!

      Usuń
    3. Ból przejdzie. Cierpliwości, jeszcze tylko miesiąc.
      Z takim oknem to olać meble :-)
      **
      Jak się czujesz tak poza tym?

      Usuń
    4. Gdybym to miała określić jednym słowem, to chyba byłoby to słowo "pełna" :)
      Jest ok, choć są dni gorsze. No i "trochę" już jestem Gościa ciekawa... Jaki będzie? :)

      Usuń
    5. No lada moment się przekonasz :-)

      Usuń
  17. Pięknie zaaranżowaliście pokoik dziecia i bardzo mi się podobają Twoje ptaszorowe wykończenia!!! My też na tym etapie, bo właśnie pomalowaliśmy pokój i położyliśmy wykładzinę i czas ruszać na zakupy... A co do rączek - ja tak mam od 13tc, jeden kocyk udało mi się w bólach skończyć, a dla drugiej córeczki (bo będą 2 dziewuszki) niestety idzie jak po grudzie i ze łzami w oczach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to udanych zakupów życzę :)

      od 13?? współczuję... mnie dopadło w okolicach 33
      i oby przeszło szybko. trochę aspargin pomaga, ale - jak mówi pani doktor - trzeba po prostu przeczekać...
      i nie przemęczaj rąk, nic na siłę. zauważyłam, że jak przesadzę to następnego dnia jest gorzej.

      Usuń
    2. No to mnie natchnęłaś. Może jeszcze moje umiejętności szycia na maszynie są zbyt małe na TAKIE szycie jak Ty robisz, ale włączył mi się na maxa syndrom wicia gniazda. Od wczoraj mam obłęd w oczach i sprzątam wszystkie szafki, a męża ganiam ze śmieciami co chwilę. Już z 10 worków śmieci poszło ;) A jak nie sprzątam, to myślę tylko o tym co, gdzie i zamiast czego umieszczę :) Trochę inaczej sobie to wyobrażałam, na pewno nie AŻ TAK :)

      Usuń
    3. hehehe
      dokładnie to samo miałam - sądziłam, że mnie nie ruszy, a jednak ;)
      u nas większość zmian wynikała z konieczności przemeblowań, ale potrzeba uporządkowania świata wokół nie była bez znaczenia :)
      za porządki!! (toast wznoszę sokiem z marchewki)

      Usuń
  18. Jaki wspaniały garniturek!!! \(*o*)/
    W ewentualnym przypadku kolejnego dziecia bezczelnie zgapię patent. Strasznie mi się podoba (^o^)//

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się strasznie, że się podoba :)
      i oczywiście zgapiaj - proste jak drut, a efekt jest ;)

      Usuń
  19. Pamietam te mode-mialam to szczescie, ze mama zachowala czarny 3 czesciowy slubny garnitur taty. Tylko nie wiem czemu konieczne bylo zestawianie koszuli, krawatu, kamizelki i marynarki ze spodnica do ziemi....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, długiej, powłóczystej i w burych kolorach :) Na tym zdjęciu mam taką zgniłozieloną ;)

      Usuń
  20. Wicie gniazda to fajowy czas :) potem Dzieć wszystko rozwala, u mnie właśnie nastał etap demolki :)
    Pięknie tam u Was :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta, coś tak czuję, że Mały może mieć potrzebę odmiennej aranżacji przestrzeni ;)
      Dziękujemy, nam też się u nas podoba :)

      Usuń
  21. Z opóźnieniem, ale w pełni zachwycona obejrzałam sobie łóżeczkowy garnitur. Tkanina rewelacyjna i jakoś nie powiedziałbym, że to IKEA :))) Ale najbardziej rozczuliło mnie pranie i przezornie spakowana już torba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za koplementa, o miszczyni szyciowa!
      t
      o "kolekcja" sprzed blisko 4 lat, dlatego może do dzisiejszych niepodobna..
      o torbę mąż mnie męczył, więc zrobiłam to dla niego (i dla spokoju świętego) ;P

      Usuń
  22. Zdecydowanie ten garnitur lóżeczkowy jest najpiękniejsyzm, jaki widzialam. A garnitury w sensie całości - też uwielbiam! czy to moze Panna jesteś/ ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj rumienię się straszliwie (ale przyznaję, że i mi się najbardziej ze wszystkich podoba ;0)
      a nie, bo raczek :D

      Usuń
  23. Iza - pękny kącik do spania! Podziwiam! Kolejny raz, bo oglądałam już kilka dni temu.
    A wróciłam, żeby zapytać czy masz przewidziany kącik do zmieniania pieluch - to, żeby zadbać o własny kręgosłup.

    Motylek
    (piszący z pracy)

    OdpowiedzUsuń
  24. och cudny zestaw. Ja też uwielbiam mieć wszytko w komplecie więc tym bardziej mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń