poniedziałek, 18 stycznia 2016

Miód

Generalnie "pracowe wigilie" bywają trudne. No, nie powiem wprost, że TO ZŁO - choć tak naprawdę to tak najpierw pomyślałam, ale do super przeżyć ich dotąd nie zaliczałam.

Bo, na przykład, jestem taka dziwna, że Wigilię to ja lubię mieć raz. Z bliskimi. I nie lubię jak mi coś na kilka dni przed rozbija budowanie klimatu pierogami i barszczem i łososiem (lub karpiem, nie daj buk!).
Bo naje się człowiek jak dziki i mu się później nic nie chce, a przedświąteczny wir szaleje wokół...
Bo PREZENTY trzeba zrobić.

Bo w firmie mej jest losowanie. I można wylosować różnie - na przykład kogoś, kogo się mało zna i komu zupełnie nie wiadomo co kupić. I niby anonimowo, ale później człowiek patrzy i myśli - dramat, czy tylko lekki zawód... ;)

W tym roku ten ostatni problem mnie szczęśliwie ominął. Bo wylosowałam Agę.


Akurat kilka dni wcześniej Aga - w zupełnie niezwiązanej ze świętami rozmowie - powiedziała mi co jej się podoba, więc dostała ten mały srebrny drobiazg.

Ale jak to - tak bez wysiłku, bez hend-mejdów, nic od siebie. No nieeee...


I wtedy w Tigerze w ręce mi trafił miód w sznurku. Niezbyt wprawdzie szlachetnym (bo to 100% akryl, szejm on miiiii), ale Aga nie lubi podgryzań wszelkich, a to włókno jest przemiłe w dotyku (naprawdę się nabrałam początkowo, że to wełna!).


Więc, błagając w duchu włóczkowe bóstwa o wybaczenie, wydziergałam czapkę ze sztucznizny. I zostało mi pół motka. Z pomysłem na uzupełnienie kompletu pobiegłam po kolejny (kto kupuje jeden motek, no kto?!) i odbiłam się od pustej Tigerowej półki.


I Aga dostała w prezencie samą czapę. Obdarowała mnie - jak to ona - najpiękniejszym uśmiechem świata i już wiedziałam, że ani dramat, ani nawet lekka wtopa. Że jest dobrze, się podoba i trzeba zintensyfikować działania żeby prezent doposażyć w szyjogrzej.
Tu w sukurs przyszedł fejsbuń, strona Tigera i dobrzy ludzie, którzy tam bywają. I motek przyleciał do mnie pocztą i zamienił się w komin :)


A ja dostałam kolejnego buziaka!



A najśmieszniejsze i najmilsze w tej historii jest to, że Aga wylosowała mnie! I sprezentowała mi kolorowankę (uwielbiam, a teraz mamy wspólną z Witasem i kolorujemy sobie razem) i świetną Springerową książkę, o której marzyłam.


Świetnie się (jak zwykle Springera) czyta, ale uprzedzam - nie jest to lektura optymistyczna...

Dlatego na koniec zostawiam Was z uśmiechem Agi - jest znacznie bardziej pozytywny! :)


PS. A jak będzie światło dobre, to będzie sesja. Bo wciąż SIĘ SZYJE wynik na 2016 to już 3! ;)

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Nooo :)
      Dobry duch nad nami czuwał :)

      Usuń
  2. oooo jak dobrze, że mnie omijają te "przyjemności"...ale komplet śliczny:)pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy podchodzi się do tego z odpowiednim dystansem da się przeżyć ;)
      Kompletowi zarzucić mogę tylko skład surowca, ale - niestety - nie udało mi się trafić na coś podobnego (niemal nie skręcony singiel) w tym kolorze (bez cieniowań) i lepszym składzie. Ale jeśli trafię - na pewno zrobię powtórkę.

      Usuń
  3. Piękny komplet w cudnym kolorze :-) Miodu co prawda nie lubię... ale z takim bym się nawet zaprzyjaźniła... ;-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ten kolor to w zasadzie taka bardziej musztarda miodowa ;) W zależności od oświetlenie ton się zmienia trochę.

      Usuń
  4. Ale trafiłyście! :) no i dodatek hendmejdowy stał się w zasadzie głównym prezentem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda :)
      Ale czy to dziwne? Przecież w ten sposób chyba najłatwiej można powiedzieć "jesteś dla mnie ważna/ważny" :) Takie rękodzielnicze esperanto :)

      Usuń
    2. BTW - właśnie usiłuję się odkleić od Twojego bloga ;)

      Usuń
  5. Komplet w deskę. Zdecydowanie, cudownie optymistyczny - na zimę jak znalazł. Uśmiech tez niczego sobie :D I żeby było śmiesznie na Springera też się zasadzam, bo lubię. ps. szyciowo to Ty szalejesz, że heja hej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zdania, że zimą trzeba sobie słońca dodawać soczystymi dodatkami :))
      Springer w formie, ale obraz mieszkalnictwa w każdej cudnej krainie co najmniej "mało optymistyczny"...

      Usuń
  6. Piękny komplet, idealny na zimę i kolor też bardzo ładny, jestem pod wrażeniem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Wprawdzie właściwości grzejne ma dość przeciętne (jednak to, tfu!, akryl), ale na większość "zimowych" dni jest w sam raz ;)

      Usuń
  7. Piękny miodowy smakowity komplecik! Ciepły od samego patrzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mi też się podoba, choć ciepły jest bardziej z wyglądu niż rzeczywiście ;)

      Usuń