niedziela, 14 lipca 2013

To ostatnia Sonaaaa-taaa...

Dlaczego, ach dlaczego Anilux upada (czy też może tylko wycofuje się z produkcji włóczek, co - z punktu widzenia dziewiarki - oznacza dokładnie to samo)?!

Tego nie wie nikt ;)

Ja też nie wiem. Wiem natomiast, że niewiele włóczek sprawia mi w gotowym produkcie tyle radości co Sonata.
W roku minionym, jakoś o tej porze, nabyłam drogą kupna w zamotane.pl dwa motki sonaty w kolorze ciemnej, pięknej, szmaragdowej nieco zieleni. Kolor w połączeniu z lekkim połyskiem wiskozowej domieszki był tak efektowny, że mogło powstać z tego wyłącznie coś prostego.

Wybór dodatkowo ułatwił fakt, że - ogarnięta jakimś głupim przekonaniem, że jak kupię mniej niepotrzebnej włóczki to mniej zgrzeszę - kupiłam ino dwa motki. I chyba planowałam z nich powtórkę z TOTO.

Później lato się skończyło, ja zapadłam w dziewiarski sen (w niebyt dziewiarski niemal, że nie wspomnę o blogowym) i jakoś tak o Sonacie się mi zapomniało...

A jeszcze później Syn Witoldem Zwany przejął moją* sypialnię. Początkowo łaskawie zgodził się na pozostawienie w niej pewnych maminych dziewiarskich utensyliów. W miarę jednak wzrostu: wzrostu, zasięgu łap i ruchliwości Dziecię coraz żywotniej interesowało się zawartością zasobnika z włóczkami i innym dobrem dziewiarsko-krawieckim. Trzeba się było ewakuować.
Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić...

Dobra mieściły się w tym oto pojemniku (BTW: do wzięcia za koszt przesyłki + jakiś miły i niewielki pakiecik włóczkowej niespodzianki, jeśli kto chętny - proszę o kontakt via mail), a zmieścić się miały w trzech kartonikach (ograniczenie do trzech i rodzaj kartoników uzależnione od szerokości półki i faktu, że kilka takichże kartoników już na niej stoi) o łącznej pojemności znacznie mniejszej niż dotychczasowo zajmowana... Trzeba było przejrzeć zasoby.

Co wyszło na dobre: zasobom - bo się przewietrzyły po uszczupleniu, mi - bo po odnalezieniu Sonaty wzięło mnie natentychmias na dzierganie, w szponach którego pozostaję nieustająco, oraz mojej szafie - bo jej zawartość została uzupełniona o bluzkę. Nie zgadniecie - dokładnie taką, jakiej ZAWSZE MI BRAKOWAŁO!! ;)


 Prostą, pozbawioną ozdób i udziwnień bluzkę na lato.


Górą dopasowaną, dołem nieco luźniejszą. By podkreślać tam, gdzie warto i maskować tam, gdzie trzeba ;)


Z krótkim, ale jednak obecnym rękawkiem.


O długości, która daje pewność, że po podniesieniu słuchawki telefonu do ucha nie zaświecę brzuchem.


Z wycięciem pod pachę na tyle niewielkim, że rękawek ładnie przylega i się pachą nie macha, ale jednocześnie da się ręką ruszać.


Bez dekoltu na plecach ;)


Z dekoltem na przedzie takiej wielkości, że nawet nachylona nad biurkiem nie stanowię w biurze sensacji ;P


 Ogólnie - prostą, zwykłą, pasującą do wszystkiego.


I do tego z dzianiny jednocześnie przewiewnej i "chłodnej" oraz nieprześwitującej.


Byłabym zapomniała - w dodatku szalenie jest wygodna! Choć została pomyślana jako strój biurowo-miejski świetnie sprawdziła się także na "czepaku". Nie tylko gdy się nań wdrapywałam i dostojnie zasiadałam...


... ale też gdy - zupełnie niegodnie Matki Polki - fikałam koziołki...


 ... i złaziłam na dół z wdziękiem - nie bójmy się tego powiedzieć głośno - co najmniej wątpliwym ;)
 

Zanim przejdziemy do szczegółów i detali - serdecznie dziękuję za powyższą sesję (i cały spacer oraz opiekę nad Małoletnim) duetowi Em&eR - love Was!!


No to teraz detale:
model: prosta bluzka w jednym kawałku, dziergana na bieżąco z głowy; po sesji dorobiła się nazwy 103-98 green ;)
włóczka: ostatnia taka Sonata Aniluxu, 2 motki po 100g
druty i szydełko: KP 3,0mm i szydełko 2,5 do zamykania i wykończeń.



Jak widać na zdjęciach - powyższym oraz poniższym - bluzeczka została wydziergana przy użyciu metody contiguous, którą nazywam sobie w głowie con-sron, i która okazała się bardzo miła we współpracy i znacznie łatwiejsza do zastosowania niż jej nazwa do napisania (o wymówieniu nie wspominając).
Robiłam "to" pierwszy raz w życiu, przeczytałam opis stąd raz i później leciałam na pamięć i nic nie przeliczając, na oko. Oczywiście - jak to ja - również bez notatek. Dzięki bogu, że tu dzierga się od razu oba rękawy... ;)


Wyszło bardzo fajnie, będę częściej tak dziergać (ba! już mam na drutach kolejny sweterek tak robiony). 
Po połączeniu pach od razu wykończyłam rękawki, nic już ich nie wydłużając, łącznie z pachą. Dało to taki efekt.


Żeby top nie opinał mnie za bardzo począwszy od pach aż do samego dołu dodawałam, chyba co 8rz., po dwa oczka na każdym boku.


Wszystkie brzegi są wykończone rzędem półsłupków i oczek rakowych. Po blokowaniu nic się nie podwija, mimo że na całości jest gładko na prawo.
 

 A tak bluzka wygląda na plaskacza ")


Nieskromnie powiem - uwielbiam ją! :)
I Sonatę. I zamierzam zapolować w sieci na jej resztki jeszcze gdzieniegdzie pozostające, oraz przetestować "następczynię" alias "podróbkę", czyli Sonatkę ;)


No to się jeszcze na koniec wytłumaczę z nazwy. Banał. Pod takim blokiem robiliśmy zdjęcia ;)
A że nie wiedziałam jak można nazwać bluzkę z "ostatniej takiej Sonaty" + jej kolor miał cudną nazwę "zielony 99" (marketingowo Anilux nigdy nie zawodził ;) ) + wynik działania "103-98" to "5", a bluzka jest na piątkę... No musiała się tak nazywać i tyle ;)


Ha!
Się rozpisałam ;) 

Mam nadzieję, że nie po raz ostatni tego lata ;)

* wydawało mi się, całkiem długo zresztą, że ona była moja. Z wieloma rzeczami mi się tak wydawało. Z kocykiem, ulubionym miejscem na kanapie, porcją żarcia na talerzu... Tymczasem - okazuje się - wszystkie te rzeczy tylko tymczasowo były moje, w oczekiwaniu na JEDYNEGO PANA I WŁAŚCICIELA... Tak tak, Zwanego Witoldem ;)

43 komentarze:

  1. Arelan "przejął" większość produkcji Aniluxowych, więc ta "podróba" niczym się nie różni od oryginału (nawet nazw nowych nie wymyślali tylko je zdrobnili ;p)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ostatnio na allegro oglądałam właśnie sonatkę :), więc chyba nie wszystko stracone

      Usuń
    2. niestety z tego co widzę paleta kolorystyczna Sonatki Sonacie nie dorównuje ;)
      ale co tam, coś się wybierze do "testów" :)

      Usuń
  2. Obśmiałam się jak dzika norka, serio serio. Bluzkę już obcmokałam na rav, sobie Szanowna przeczyta :))) kolor obłędny, bardzo Ci pasuje, więc poluj na coś podobnego, serio serio :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi, że formy pisarskiej nie tracę ;P
      na rav widziała, się wzruszyła, dziękuje.
      a kolor faktycznie jest przedni. i bardzo ładnie opaleniznę podkreśla, którą to właśnie mam zamiar urlopowo pielęgnować ;)

      Usuń
  3. Izuss, bluzka jest prosta i fantastyczna! Bardzo przyjemny post, mam nadzieję na więcej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki. też mi się właśnie ta jej prostota podoba :)
      i nadziei mam nadzieję nie zawieść ;)

      Usuń
  4. Bluzeczka śliczna i kolorek i sesja!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję
      i w zasadzie wszystkie trzy rzeczy są - w mniejszym lub większym stopniu - dziełem przypadku
      bluzka - bo działa się bez planu
      kolor - bo był już rok temu jednym z nielicznych "pod rozwagę"
      sesja - bo mi się "fotografy" weekendowo nawinęły :)

      Usuń
  5. Dzięki Tobie biorę się za szukanie moich ostatnich wspaniałych moteczków sonaty :-) Co prawda na mnie to muszę mieć co najmniej 3 moteczki, ale co tam ;-)
    Twoja bluzeczka jest wspaniała - koniecznie muszę mieć podobną :-) Wspaniała w każdym calu i w każdym detalu. Normalnie zakochałam się :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tyle miłych słów, że aż nie wiem co mam odpisać ;)
      trzymam więc kciuki za Twoją bluzeczkę - z Sonatą na pewno się uda :D

      Usuń
  6. Piękna bluzeczka:)Sama teraz dziergam coś podobnego, ale robię na drutach 2,5 i mozolnie mi to idzie. Może do końca lata skończę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest jakieś przedziwne zjawisko - w zasadzie na wszystkich rozmiarach od 5 do 3 dziergam niemal w tym samym tempie. schodzę poniżej trójki i... nagle robótka niemal stoi w miejscu ;)

      Usuń
  7. super bluzeczka i fajnie, że znów tu piszesz :)
    p.s.
    ja dziś moją trzylatkę znalazłam w jej nowej ulubionej kryjówce - koszyku z moimi włóczkami, twierdzi, że wygodny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i właśnie tego chciałam uniknąć, co jak co, ale włóczki są moje i nie oddam! ;)
      zobaczymy na ile trwały będzie to powrót ;)

      Usuń
  8. Świetna letnia bluzeczka, a kolorek wprost dla Ciebie stworzony. Dobrze, że się odezwałaś :) Powiedz Witoldu, coby pozwolił Ci czasem podziergać i pokazuj nam kolejne cuda.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Witoldu, powiem. tylko czy Bestia posłucha? ;)
      a tak szczerze - on mi daje czasu sporo. problemem jest to, jak ja ten czas wykorzystuję ;)

      Usuń
  9. I kolejny Twój wyrób, który chciałabym zrobić sama dla siebie...
    Piękna!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś już Goniaa pisała mi, że "projektuję" rzeczy jak dla niej ;)
      dziękuję i pozdrawiam również :)

      Usuń
  10. Anilux widzę z okien.Niestety już nie ma ,hlip.hlip a my straciliśmy następny zakład pracy,Pozdrawiam Jeleniogórzanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli że nie ma tam już nic??
      ech, na pocieszenie mam pamiątkowe zdjęcia i świadomość, że "tam byłam" :)
      pozdrawiam Jelenią, dobrze mi u Was było! :)

      Usuń
  11. No wreszcie! Wcięło Cię na dłużej, ale rozumiem - dom - praca - dom - praca. Czasami tak bywa. Ale fajnie, że znowu dziergasz i się pokazujesz w jak zwykle świetnej formie! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe... czuję się jak córka marnotrawna, co wreszcie do domu wróciła :)
      dziękuję za komplementa, postaram się "trzymać formę" ;)

      Usuń
  12. Niezastąpiony i wielce oczekiwany idealizm form prostych! w końcu:)Do twarzy Ci w tej zieleni, fantastyczna prezentacja i w ogóle – wyglądasz SUPER!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję - na więcej mnie nie stać, po takich "ochach" i "achach" ;)

      Usuń
  13. 1. był fikołek! :D
    2. takich bluzek nigdy dość!
    3. wyobraź sobie, że nowoczesne place zabaw nie mają drążków typu "czepak" do robienia fikołków! kicha.
    4. con-sron jest mega :D na początku nie zajarzyłam, a teraz uwielbiam :D
    5. zajebiste zdjęcia Ci zrobili ;)
    6. numery w tle skojarzyły mi się z jakimiś cyferkami na samolotach, więc padło - dla mnie to i tak ciuch samolotowy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. a sądziłaś - znając mnie - że mogło nie być?? ;)
      2. się wie!
      3. wiem. i w ogóle są "inne"...
      4. :D
      5. podeślę Ci jeszcze inne z tego dnia, to dopiero czad!
      6. hihi, rozumiem. też czasem tak mam :)

      Usuń
  14. Zrobiłaś tego fikołka?!.... *^o^* Ja bym już chyba nie umiała, nie...
    Wyszła Ci bluzeczka idealna, w kolorze i fasonie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, że zrobiłam
      choć trzepaki robią teraz jakieś inne, bo nie było tak łatwo jak za dzieciaka ;P

      Usuń
  15. Bluzka wswojej prostocie boska ,ale sesja na trzepaku to arcydzieło . cudnie fikasz ,zupelnie nie dostojnie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki!
      a za pomysł sesji dziękuję Em.

      Usuń
  16. Na to nieostatnie rozpisywanie się tez szczerze liczę :) Aż mi się przypomniało jak bardzo lubiłam Cię czytać, i ze w sumie to trochę mi tego brakuje. Pozdrawiam ciepło i jeszcze raz dziękuje za materie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, miło mi :)
      cierpliwie czekam na efekt zmagania z... materią ;)

      Usuń
  17. Udzierg jest trafiony 100 na 100! I kolor, i fason grają idealnie. A ja jestem ciekawa, jaką metodą dodawałaś oczka na rękawy, bo wygląda cymes, żadnych dziur, schludnie, elegancko. Zdradzisz sekret?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdradzę, a owszem. dodawałam z nitki pomiędzy oczkami, przerabiałam oczko przekręcone - czyli chyba najprościej jak się da :)

      Usuń
  18. wszystko mnie się podobywuje,i włóczka i bluzka i fikołki:)


    sama próbowałam dziergnąc coś takiego i nawet zaczęłam z muscatu dropsa i na razie poległam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do upartych świat należy! zachęcam do dalszych prób, bo robione tak rękawki wyglądają naprawdę gites.
      i polecam opis MaBy - naprawdę jest dokładny!

      Usuń
  19. No, rozpisałaś się, ale jak się cudnie czytało :)
    Bluzeczka pierwsza klasa. Muszę spróbować tej metody co to nazwy nie da się spamiętać, bo mi się efektkońcowy podoba.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki!
      po Twoim komentarzu trafiłam do Ciebie i... Ciebie też się fajowo czyta :)
      con-srona polecam, naprawdę fajny

      Usuń
  20. Bluzka fajowa, koniecznie muszę spróbować tych Twoich raczkowych, skoro mówisz że się nie podwija?! No a jak przeliczyłaś ten con-sron, bo ja już próbowałam ale wyszło szerokie i krótkie (no dobra, wiem że jestem niska i 3 kg za dużo, ale bez przesady). Poza tym muszę napisać Ci że się cieszę że jesteś i że Twoja sesja zdjęciowa sprawiła że przypomniałam sobie że kiedyś życie toczyło się właśnie wokół trzepaka i te wstawki trzepakowe w kultowym "40latku" tylko to potwierdzają !
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie przeliczałam właśnie - leciałam na czuja i modyfikowałam w trakcie roboty... więcej napisałam w następnym poście
      o tak. na trzepaku, na drzewach i na huśtawkach. generalnie - w oderwaniu od ziemi ;)

      Usuń
  21. świetna bluzeczka i super inspirujący post. Ja też drogą kupna wyprzedażowego nabyłam 2 ostatnie motki sonaty w tym ślicznym szmaragdowym kolorze. Leżą biedaczki juz od zeszłego roku na pawlaczu.Już wiem co znich zrobię;)
    życzę więcej czasu na dzierganie - jako mama rozbrykanego 3-latka;)
    pozdrawiam
    www.wloczkiwarmii.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to będę zaglądać i wypatrywać efektu przerabiania szmaragdowej Sonaty :)
      najgorsze jest to, że ja sobie sama dobę skracam, a Wit to tylko... wygodna wymówka ;)

      Usuń