
Jak widać mam już oba rękawy i plecy, zostały przody. Mam wytyczne, miałam pomysł, ale chyba od niego odchodzę - wydaje się zbyt ryzykowny w połączeniu z paskami, wybraną kolorystyką i jeszcze do tego lekkim ażurkiem. Pewnie będzie więc prosto.
O włóczce mogę powiedzieć głównie dobre rzeczy - bardzo dobrze się przerabia, oczka wychodzą równe i zwarte nawet na 3,5. Próbka zblokowała się wyśmienicie, więc mam nadzieję, że i z całym sweterkiem tak będzie. No i Missisippi jest bardzo wydajna - na razie zużyłam jakieś 4-5 motków dopiero.
Niestety trafiają się węzełki - niewielkie, mało widoczne po przerobieniu, ale dość często, a na pewno częściej niż w innych włóczkach. Ale to jedyna wada.


Mimo, że mam już przecież także chabrowe listki na drutach, że planów innych co nie miara, nie poprzestaję i szukam nowych natchnień. Kupiłam więc najnowsze polskie gazetki.

Sandra podoba mi się zdecydowanie bardziej. Choć zaczyna się porażką...

... czyli potwornie deformującym sweterkiem z ogólnie niezbyt udanej kolekcji "granat" (moim zdaniem bardziej to turkus czy też nafta, ale niech im będzie..)
Później jest znacznie lepiej - bardzo fajne modele warkoczowe - kilka stron i niemal każdy bym chciała (albo przynajmniej włożyła)


A na zakończenie całkiem ciekawe moherki

W Sabrinie najfajniejsza jest kolekcja "otulaczy"


Oraz całkiem udane modele męskie

Urzekł mnie też ten szal - chyba bardziej połączenie kolorów niż sam model, grunt, że przez niego wyciągnęłam z zasobnika Lunę i zaczęłam ją wnikliwie oglądać ;)

A poza drutami? Nastrój mam taki, że bez kija nie podchodź. Wkurza mnie niemiłosiernie, że lato tak nagle odeszło, że ciągle pada, że zimno, że tłumy takie znów w tramwajach... Ech, choć niby mnie już nie dotyczą ciągle jednak lubię wakacje :)
Ale najbardziej wkurza, że druty zajęte i że obiecałam sobie, że nic nowego nie zacznę - a tak mnie korci!





























