czwartek, 3 grudnia 2009

Nie samymi butami żyje człowiek

Skoro już odnowiłam swoją szafę butową przyszedł czas by odkryć, że i inne rzeczy, które dotąd były mi raczej obojętne zaczęły mnie kręcić. O torebkach mowa :)

Aż do niedawna mogłam nosić cokolwiek. Wraz z rosnącą kolekcją szpilek pojawił się jednak problem "co do nich". I zaczęły się poszukiwania... i problemy. NIC mi się nie podobało. A jak już się podobało to kosztowało krocie.

I wtedy odkryłam second handy. A konkretnie jeden. Na jego wystawie zobaczyłam cudną, haftowaną ściegiem gobelinowym torebkę. Torebkę-marzenie. W cenie wcale nie z drugiej ręki - bo kosztowała niemal 200 zł!

Ale ziarno zostało zasiane i torebka chodziła za mną krok w krok, wiecie jak, prawda? :)
Na szczęście niewiele później, nim zaczęło mi grozić szaleństwo, w innym, znacznie tańszym sklepiku (bo nie second handzie a zwykłym lumpeksie), wypatrzyłam jej siostrę, za... 26 złociszy została moją!









No i złapałam bakcyla. Teraz świadomie poluję na torebki :) Dzisiaj upolowałam to małe cudo, cudo za 11,10 zł. Nie potrafię na fotkach pokazać tego, jak miękka jest ta skóra.







wtorek, 1 grudnia 2009

Się dzieje się

Poszukiwania pracy (nie dla mnie, spoko, tu akurat stabilizacja), mieszkania, przygotowania do kolejnej przeprowadzki, remonty, wizyty wzmożone wielbicielek (i -cieli) wildeckiego lokum, spacerowa fascynacja, wycieczki dalsze i bliższe, szaroburość za oknem, to, że nie dogadujemy się ostatnio z aparatem a i komputer strajkował chwileczkę, senność jesienna i nastrojów plątanina... Wszystko to sprawiło, że ostatnio jakoś mi było z blogiem nie po drodze. Nie znaczy to jednak, że nie robiłam nic :)

Szczególny renesans przeżywają druty. Ale co się dziwić, gdy dzierga się na mercedesach?

Sweterek Olgulinkowy, ten na rozgrzewkę, skończyłam w zasadzie już w pierwszym tygodniu listopada. Ale najpierw był "kryzys guzikowy" (klasyka), później się za fotki zabrać nie mogłam (za ich zrobienie i obrobienie) i tak jakoś zleciało...
Grunt, że sweterek jest już, podoba się i jest już nowym ulubionym, a jakże!

Pierwszy raz miałam takie problemy z oddaniem koloru, ale to chyba nie tylko wina światła. Włoczka ma kolor bardzo nieokreślony i - niestety - różny w różnych motkach (mimo tego, że jedna partia!), różny nieznacznie, ale widocznie (więc było i prucie). Nie wiem czy widać to na fotkach, ale trzy ciemniejsze moteczki, z których zrobiłam sweterek zużyłam tak doszczętnie, że wykończenia są już z włóczki jaśniejszej. Mimo problemów z kolorem - Red Heart Baby Color to włóczka godna polecenia - mięciutka, śliczna i bardzo wydajna. Na ten sweterek (dla szczupłej ale wysokiej sześciolatki) zużyłam 150 g (druty 4.0)











Sweterek prosty - raglanowy rękaw, prosty wzór pasów gładko-ryżowych, stójka i (powód do dumy, bo pierwszy raz) kieszenie wrabiane.

A na drutach kolejna robótka, nawet ku końcowi już zmierza. Pierwszy w moim życiu sweter męski. Z Eliana Klasik, co miał być na mój żakiet. Ale wiadomo, jak to jest z planami :)

sobota, 7 listopada 2009

Gorrrąca pomarańcza

Zachciało mi się czegoś pomarańczowego do brzuszka. O tej porze roku dynia wydawała się naturalnym wyborem - na blogach jej mnóstwo, dyniowo u Księżniczki w kaloszach a u Luli nawet cały festiwal!

Więc.. postanowiłam z dyni jednak zrezygnować ;) Zamiast tego ugotowałam sobie gar zupy-krem marchwiano-paprykowej.



Na maśle zeszkliłam cebulę i czerwoną paprykę, dodałam 5 dużych marchewek pokrojonych w kawałki, 4 średnie ziemniaki pokrojone w kostkę. Zalałam wodą, dodałam kostkę rosołową i gotowałam jakąś godzinkę, doprawiłam mielonym pieprzem. Zupę zmiksowałam, na suchej patelni podpiekłam grzanki. Do miseczki nalałam zupy, kleks śmietany, grzanki, zielona pietruszka i pokrojona w plastry pierś kury z wczorajszego obiadu. Mmmmm... wyszła świetnie! I cudownie od środka rozgrzała.



Smacznego!

piątek, 6 listopada 2009

Zostałam wyzwana!

I podjęłam rękawicę.

Na forum trwa w najlepsze zabawa "wyzwanie robótkowe". Zaproponowała ją Szajajaba i pomysł przyjął się świetnie. Oczywiście nie oparłam się i ja :)

O zadanie dla mnie zatroszczyła się Nela - przesyłka przywędrowała z Czeskiego Cieszyna. I od razu zapachniła mi cały dom!
Nela bowiem wymyśliła, że mam uszyć pachnącą podstawkę pod pomalowany własnoręcznie kubas. I przysłała cały zestaw aromatycznych przypraw: cynamon, goździki, skórkę cytrynową, anyż... Tak, ta jesień zdecydowanie pachnie anyżem.

Tak wyglądała zawartość paczuszki



Tyle mi zostało materiałów (w planach podstawki były dwie, ale koronka mi "wyszła")



A oto gotowa odpowiedź na wyzwanie







Już się nie mogę doczekać, kiedy Kasia (która zostanie kompletem obdarowana) postawi na podkładce kubas z gorrrącą herbatą, a nasz domek zaleją aromaty...

poniedziałek, 2 listopada 2009

Naga

Temat stary jak świat i wyzwanie na Craftowie też dawno już zakończone, a mnie teraz dopiero wzięło i musiałam.
W zasadzie coś tam mi w głowie siedziało już dawno, ale jakoś ciągle czasu nie było i siły by powyciągać przydasie z szafy. A teraz, skoro i tak niebawem będę musiała wywalić wszystko (czeka mnie przeprowadzka, trzecia w tym roku!) to się zawzięłam i nabałaganiłam, a co! ;)

Wojaczek "kręcił" mnie w liceum, póżniej jakoś o nim zapomniałam.. A Craftowianki taki fajny wiersz przypomniały. Aż się musiało zachcieć.

Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam
I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam
I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej
Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła

Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej
Już w ostatni por skóry tak dawno mej wniknąłeś
Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś
I choć nie wierzę by mógł być ktoś bardziej otwarty
Dla ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz


I powstało to











Materiały to w zasadzie same śmieciuchy: zbierane gdzieś bibułki, guziczki i cekiny, kawałki koronek, tasiemek, kwiatki. Stary zegarek z czasów dzieciństwa - znaleziony jakiś czas temu u Rodzicieli swoje musiał odczekać. Najbardziej dumna jestem z samoróbkowych literek "naga" - wyszły dokładnie tak jak je sobie wymyśliłam :)



Więcej zdjęć w SEGREGATORZE