poniedziałek, 14 września 2009

Dawno, dawno temu...

... no, będzie z 13 lat :)
Znalazłam skany starych zdjęć przy okazji porządków na dysku.
Dziwne - jestem jednocześnie zupełnie inna i całkiem podobna do siebie "tamtej". Szkoda, że nie do końca pamiętam co wtedy w głowie mi siedziało (siano pewnie, jak znam życie).
No jedno się nie zmieniło z pewnością - nadal uwielbiam robić sobie zdjęcia :)











PS. Złożyłam dziś pracę podyplomową, za jakieś 2 tygodnie egzamin. Trzymajcie kciuki :)

piątek, 4 września 2009

WAC 6/III - zajawka

Album Nayanki tak mnie natychał, tak korcił, że wreszcie odważyłam się ruszyć moje najukochańsze znaczki. I choć podróże akurat moją domeną nie są (znam, lubię, jestem w nich niezła, rzadko praktykuję ;) ) to efekt albumowy relacji z ostatniej większej mocno mnie rozradował. Mam nadzieję, że rozraduje i Nayankę, która zapaloną podróżniczką jest :)



Zabawa ma się ku końcowi i mocno nabiera tempa - już zacieram rączki na myśl o tym, że niedługo dorwę swój album :)

czwartek, 3 września 2009

O czym marzy dziewczyna?

O biżuterii, jak powszechnie wiadomo. I o słodyczach na wyciągnięcie ręki, jak wiedzą dziewczyny ;)

A kiedy ma się współlokatorkę-marzenie można za jednym zamachem dostać jedno i drugie :)













Palec pod budkę, która miała taki w dzieciństwie? ;)

Edit: jest cudowniejsza niż myślałam! Normalnie mam kalejdoskop!! (i plany z nim związane, ale o tym na razie ciiiii)

środa, 2 września 2009

Wieczorami już chłód...

... czas nagotować zupy!

Po letnich, upalnych dniach, kiedy chce się tylko, żeby było szybko i zimne, można wreszcie upichcić coś co rozgrzewa.
Jeszcze trochę letnia, bo dużo w niej warzyw, ale już jesienna: nieco bardziej tłusta, z kiełbasą i lanymi kluseczkami. Konkretna.

Proszę państwa, przedstawiam, Zupa Na Początek Jesieni :)



A w zupie siedzą: masła prawdziwego łyżka, cebuli i papryki czerwonej po pół, seler duży jeden i marchewka-gigant, kiełbasy śląskiej szt. 2 i pół, cukinii dość sporej 1/3, kostka wołowa niecała, jaja dwa i mąki garść w postaci lanych klusek. Oraz wody ilość nieokreślona bliżej. Wyszły trzy spore porcje.

wtorek, 1 września 2009

Znaczki czasu :)

Mam fioła na punkcie znaczków - od zawsze. W dzieciństwie miałam całe klasery cudnych obrazków z CCCP, później mi troszkę przeszło, by blisko dwa lata temu wrócić...

No po prostu uwielbiam je! Żeby było jasne - żadna ze mnie filatelistka - ja po prostu lubię te ładne kolorowe małe obrazki. Na ich wartości się zupełnie nie znam :)
A teraz w dodatku mam codziennie kontakt z pocztą w pracy :) I jeśli coś ładnego się trafi - urywam sobie kawałek kopertki.

Mam swoje ulubione serie. Na niektóre poluję wyjątkowo wytrwale i mam już spore zapasy. A najukochańszą z ukochanych jest seria "Polskie abecadło". Ostatnio dostałam w prezencie całe dwa nowe bloczki i teraz zdobią moją pracową norkę... Używane literki zbierałam jednak dalej, w celach wiadomych :)

Przedwczoraj nadszedł ten dzień, by ze znaczkowego pudełeczka wydobyć wszystkie kopertowe skrawki, zanurzyć w kąpieli i uwolnić znaczki. Dojrzałam do użycia ich w scrapie :)









Tu podczas suszenia się po kąpieli na papierowym ręczniczki (lux życie ma taki znaczek...). Efekty w postaci zajawki następnego albumu - niebawem.