Bo pomarzyć zawsze można :)
Wygrzebać się nie mogę ze starych projektów (poncho dla Anki zaczęte w październiku, sweterek mój zaczęty w grudniu, serweta szydełkowa, którą męczę od stycznia, kolejka WAC'ków, jeszcze nie ruszony - poza próbkami - sweterek dla Olgi...), gonią mnie terminy pisania pracy (do 15 września! a jeszcze nie mam ani słowa!), nauka do egzaminu (tu już w ogóle słów mi brak...), a ja... szukam sobie nowych wyzwań i planuję :)
I to jak! Planuję kapy szydełkowe! No bo to tak pięknie wygląda - wielkie łoże przykryte taka kapą. I jaka to świetna robótka na zimę! To, że gdzie tę zimę spędzę i gdzie będzie stało jakiekolwiek moje łoże nie mam pojęcia, to zaledwie drobna niedogodność ;)
No ale popatrzcie same - czy można się im oprzeć?



(zdjęcia miałam zachomikowane od stu lat na twardym dysku i - niestety - nie mam pojęcia skąd pochodzą)