wtorek, 14 kwietnia 2009

Lenistwo w Zillertal

Ostatnio mój kochany Brader postanowił (za mnie ;) ), że nic mi tak dobrze nie zrobi jak wyjazd. Na narty. Na lodowiec.

Hmm... Wprawdzie połączenie niechęci do śniegu i zmarzluchostwa, lęku wysokości, lęku przed przestrzenią, lęku przed prędkością i choroby lokomocyjnej nie rokowało zbyt dobrze, ale przyznać muszę - Młody miał rację :)

Wróciłam wypoczęta, zrelaksowana i opalona od brody wzwyż :)
I zachwycona urodą alpejskiej wiosny...









Mniej mnie zachwycało samo szusowanie :)
Stoki były świetne, ale - jak dla mnie - zdecydowanie za mało zielone :)





Ja na nartach wyglądałam za to jak wyrośnięty dzieciak.



Tyle, że wszystkie - nawet baaaardzo mało wyrośnięte - dzieciaki radziły sobie znacznie lepiej niż ja :) Gracja to normalnie moje drugie imię ;)



Zdecydowanie lepiej szło mi leżenie na śniegu i pozowanie ;)



Na koniec - alpejska wersja tapety "idylla" na windę ;)

niedziela, 22 marca 2009

Tunika-nerkogrzejka

W zasadzie nie bezrękawnik, bo króciutki rękawek jednak jest.
Ale zasada ta sama - bo sweterek służy jako ogrzewacz i noszony ma być na coś.
Powstawał w bólach, bo robiony, jak zawsze niemal, na oko i przez to nie obyło się bez prucia - ciągle coś wychodziło nie tak. Zwłaszcza problem był ze zbyt obszerną górą. W końcu wykombinowałam dodatkowe ujmowanie w środku, które nawet całkiem ładnie sweterek ozdobiło.









Robiony podwójną nitką Elian Sissy na drutach nr 4, poszło coś koło 250-300 g.

wtorek, 3 marca 2009

Olgullo bum bum! ;)

Tadaaaam!

Albumik skończyłam już jakiś czas temu. Ale najpierw nie było weny, później światła do fotek. Potem jakoś nie mogłam się zabrać za ich obrobienie...

Ale oto są. Jestem z niego niemal zadowolona ;)
Niemal, bo bawiłam się nowościami i nie wszystkie wyszły tak jak bym chciała.

Nie podoba mi się jak wygląda biała konturówka (i teraz zrobiłabym kółeczka białym żelopisem). Nie podoba mi się jak zachował się po wyschnięciu brokat w kleju (ale poprawiać nie będę, bo lepsze jest czasami wrogiem dobrego).

Na +- zapisuję łączenie albumu kółkami (trochę są te skrajne za blisko krawędzi) i nity (bo jednak są za krótkie i jeszcze będę musiała je podkleić).

Podobają mi się kwiatki. Podoba mi się kolorystyka. Podobają mi się różnorodne karteczki. I podobają mi się wręcz szaleńczo akrylowe kropeczki (mała rzecz, a cieszy).

Najbardziej podoba mi się jednak to, że wreszcie coś skonczyłam. Jakiś kiepski okres miałam. Ale to - mam nadzieję - już za mną...

















Więcej fotek w SEGREGATORZE.

Dodam tylko jeszcze, że na zszycie czeka sweterek, stanowiący drugą część tego mega spóźnionego prezentu :)

czwartek, 19 lutego 2009

Poddałam się i lecę...




Oczekującym, jeśli w ogóle jeszcze we mnie wierzą, obiecuję troszkę chociaż w weekend pocrafcić. Chłopaki pewnie będą grać (w co, to już naprawdę nie ma dla nich znaczenia ;) ) i powinnam mieć trochę czasu :)
A dziś dostałam cosie do cosia, więc szanse rosną...